niedziela, 23 listopada 2014

Recenzja SPOILerowa: "Zapora", Henning Mankell

Ta SPOILerowa będzie krótka. Nie ma się tu nad czym pochylać. Dokończę więc wątek z tradycyjnej recenzji.Na czym skończyłam? A, że jedna rzecz, to mnie tak dobiła, że aż się zastanawiałam czy autor jest głupi czy nas, Czytelników ma za głupich, bo.... 
 z bohatera to zrobił głupka. Od kiedy policjant oddaje człowieka, któremu grozi niebezpieczeństwo osobie, którą widział dwa razy w życiu? Ja rozumiem, że tu była kwestia miłosna, że on zaczął się z nią spotykać, chciał, żeby coś z tego wyszło. Ale, błagam, poznał kobietę przez ogłoszenie w gazecie i umieścił u niej chłopka, którego ktoś mógł chcieć zabić. Oczywiście nie mógł wiedzieć tego co my - czytelnicy, ze to ona była dla niego niebezpieczeństwie, ale tak czy siak, to było takie słabe, że aż nie wiem jak to skomentować... Eh,

"Zapora" - Henning Mankell [recenzja]

Tę książkę przeczytałam z dwóch powodów. Pierwszy zrozumiały: skandynawski kryminał, drugi to fakt, że kupiłam sobie ją w taniej książce za 5 złotych. No więc skoro już weszłam w posiadanie książki Mankella to potraktowałam ją z uprzywilejowaniem i jakieś kilkanaście książek przepuściło ją w kolejce. Czy było warto? Hmmm...

Opis za wydawnictwem:

"Ystad, jesienna noc. Dwie nastolatki napadają na taksówkarza. Mężczyzna ginie, a aresztowane dziewczyny twierdzą, że zabiły go dla pieniędzy. Wkrótce jednej z nich udaje się uciec. Tymczasem w innej części miasta przed bankomatem zostaje znaleziony martwy człowiek z rozległą raną na głowie. Zbrodnie jakich wiele można by pomyśleć. Jednak Kurt Wallander podejrzewa, że kryje się za nimi coś więcej. Nieświadomy rozmiaru niebezpieczeństwa, osamotniony i nękany problemami osobistymi, wkracza w świat wielkich finansów i tajnych stowarzyszeń. Tym razem musi wykazać, że w cyberprzestrzeni jest równie skuteczny, co w realnym świecie. Czy pokonanie wirtualnej zapory przybliży go do prawdy?"

Cóż mogę powiedzieć o tej książce? Że jest bardzo przeciętna. Niby po opisie można wyciągnąć wnioski, że jest bardzo tajemnicza, ale mam wrażenie, że autor nie wykorzystał całego potencjału. Teoretycznie fabuła była wciągająca - chciało mi się czytać, nie miałam kilkudniowych przestojów itp. Język - znośny. Ale wiele rzeczy mnie drażniło. Na przykład, hmmm, jakby to powiedzieć niezdecydowanie autora. Działo się sporo - czasem miałam wyraźnie, że bardzo dużo, przy czym było mnóstwo powtórzeń - bardzo mnie irytowały. Szczególnie dotyczyły przemyśleń bohatera. Ok, ja rozumiem, że gdy człowieka zastanawia jakaś kwestia to często wraca do niej myślami - ale wplatanie tego w historię co drugi rozdział to przesada. A już jedna rzecz, to mnie tak dobiła, że aż się zastanawiałam czy autor jest głupi czy nas, Czytelników ma za głupich, bo.... o tym więcej w SPOILerowej - nie da się tego powiedzieć bez zdradzania fabuły :)
Jako drugi plus - oprócz tego, że dało się czytać :) to jednak temat. Tematem jest tu świat informatyki i planowany cyberterroryzm - zważając na fakt, że książka jest z 1998 roku, kiedy ja najwyżej widziałam komputer u kilkorga moich znajomych, to należy się szacunek.

 I oczko w górę za olśnienie :) Znacie moją słabość jaką jest podręcznikowy główny bohater? Właśnie ta książka wskazała mi jeszcze jedną charakterystyczną cechę takiej postaci - niechęć do technologii. Może właśnie dlatego, że fabuła jej dotyczyła. Ale kiedy sobie to uświadomiłam przypomnieli mi się inni "Podręcznikowi..,", którzy mieli to samo. Pamiętam, że wyraźnie dostrzegłam to też przy Szerszeniu z "Tylko martwi nie kłamią" Katarzyny Bondy. I tradycyjnie doceniam - każdy choćby najmniejszy wątek o Polsce. A tu nie rzadko padała nazwa naszego kraju.
Zapora to ósmy tom z serii przygód Kurta Wallandera - ale spokojnie można ją przeczytać osobno - bohater często wraca do przeszłości, więc wtajemniczy was w swoją przeszłość.

Podsumowując tej książce zabrakło tego czegoś i ten brak w połączeniu z tym słabym czymś, o czym piszę w SPOILerowej - znacznie obniża jej ocenę.



Ocena tradycyjna: 5,5/10
Moja ocena: szafka

poniedziałek, 17 listopada 2014

Moja książka w Waszych rękach - podsumowanie akcji i... losowanie książek :)


Dziewięć miesięcy, cztery ścieżki, bo cztery pory roku, ale pięć książek (dlaczego zaraz powiem), 26 osób i 24 recenzje (na dwie jeszcze cierpliwie czekam :)) i setki, a nawet tysiące kilometrów (dokładnie niestety nie liczyłam, ale jestem słaba z matmy :))
Tak, moi drodzy akcja "Moja książka w Waszych rękach" dobiegła końca. 
Przynajmniej jej pierwsza edycja. Czy będzie następna, to się okaże, ale skupmy się na pierwszej.


Umówmy się, że nie mam trzech tygodni spóźnienia.... :) Miałam ogromną chęć podsumować to w dniu moich urodzin (28 października), by stworzyć piękną klamrę, bo zaczęło się w urodziny mej córeczki - 23 stycznia. Nie udało się, ale jak to się mówi lepiej późno niż później.

23 stycznia 2014 roku, w dniu urodzin mojej córci, wylosowałam cztery osoby, które zgłosiły się do mojej akcji wędrującej książki "Moja książka w Waszych rękach". 
Tym, którzy dopiero trafili na mój blog wyjaśniam, że zostałam laureatką Konkursu Literackiego Fundacji Elbląg - główną nagrodą była publikacja rękopisu. Więcej o tym pisałam TUTAJ. i TU. Jednak są to jedynie egzemplarze promocyjne, o wystawieniu ich na księgarniane półki nie mam jeszcze co marzyć. Toteż zdecydowałam się, że oddam Moją książkę w Wasze ręce.
Z racji, że fabuła książki nawiązuje w pewien sposób do pór roku, wysłałam książki w podróż, by wędrowały po czterech ścieżkach: Wiosna, Lato, Jesień, Zima. Każda osoba, która otrzymała książkę miała ją przeczytać, napisać i opublikować gdzieś (blog, portal czytelniczy) recenzję, zrobić sobie z nią zdjęcie, wpisać się na pamiątkę do środka oraz wysłać ją do kolejnej chętnej osoby (z własnego lub mojego bloga).

Oczywiście - mogłam zwyczajnie wysłać egzemplarze recenzenckie do blogerów, ale zainspirowałam się podobną zabawą u p. Ani i choć trudno mówić o drugim życiu książki na samym początku jej egzystencji, zdecydowałam się na tę akcję :)

A jak to wyglądało? Oj, bywało różnie. Na przykład książka na ścieżce Jesień zagubiła się w akcji - już po pierwszym przystanku... Nigdy nie dotarła do drugiej osoby. Długo więc "Potomkowie..." wędrowali na trzech ścieżkach, ale w końcu dotarło do mnie, że trzy pory roku, to nie cztery :) Postanowiłam więc reaktywować ścieżkę Jesień. Zrobiłam to przy pomocy Gąsek, tzn. organizatorów akcji Polacy nie gęsi swoich autorów mają, za co serdecznie dziękuję.  Dzięki temu książkę przeczytały kolejne trzy osoby.

Zagubiona Jesień to chyba największa przygoda jaka przytrafiła się "Potomkom...", ale akcji towarzyszyły różne sytuacje. Najsmutniejszym doświadczeniem było dla mnie to, że ktoś nie chciał wziąć udziału w akcji dlatego, że książki nie można było zachować, ale przesłać dalej. Nie lubię się rozstawać z książkami - mówili. Błagam, ja też jestem książkoholiczką, i też uwielbiam układać książki na swoich półkach, ale takie tłumaczenie szczerze mnie dobija. To w końcu chodzi o czytanie, czy o posiadanie? Już chyba wolałabym usłyszeć, że moja książka to nie są czyjeś klimaty albo, że recenzje go nie przekonują. Ale tak, ehhh....

Bolało też, gdy ktoś się rozmyślałam, ale doceniam to, że ktoś wiedział, że się nie wywiąże i nie chciał w ten sposób hamować akcji. Czasami na blogach kolejnych uczestników brakowało chętnych - było mi smutno :(  ale biorę to na klatę, może powinnam bardziej skupić się na promocji. Akcja podupadła nieco latem, a i ja wtedy nie byłam szczególnie dyspozycyjna, nie miałam zbytnio czasu na promocję ani akcji ani bloga.
Bywało też, że książki przystawały w domach Uczestników na dłużej niż regulaminowe dwa tygodnie - ale spokojnie, za to dostajecie ode mnie pełne rozgrzeszenie. Wiem, jak jest. Tak dużo książek, tak mało czasu...
Choć na dwie recenzje wciąż cierpliwie czekam.... Ale kiedyś w końcu trzeba było tę zakończyć - wciąż wierzę, że do mnie dotrą :)

Ale teraz przejdźmy do sedna. Dzięki tej akcji otrzymałam to, co dla autora najcenniejsze - wiadomość zwrotną. Oprócz morza ciepłych słów, dostałam też uwagi i sugestie, co jest dla mnie niezmiernie ważne, zważając na to, że pracuję nad kontynuacją, bo "Potomkowie pierwszej czarownicy", mają jeszcze coś do zrobienia.
Niektóre uwagi mnie olśniły, inne ukuły, ale to też dobrze, ale były i takie z którymi zgodzić się nie mogę. Pokora pokorą, ale swoje zdanie też trzeba mieć, prawda? :)

Jeszcze raz chciałabym moi Drodzy Pierwsi Czytelnicy podziękować. Za zauważenie plusów i wytknięcie błędów. Może Wasze opinie pomogą mi, gdy będę próbowała swoich sił w tym czy innym wydawnictwie.
By nie robić bałaganu w tym i tak już przydługim poście - TUTAJ znajdziecie osobny tekst ze zdjęciami i linkami  i wpisami Czytelników.  No właśnie wpisy.
Wierzcie lub nie, ale popłakałam się czytając je. Dziękuję również tym, którzy przesłali mi coś od siebie. Była jedna pocztówka, ale dominowały zakładki. Nie mam wyjścia, muszę zrobić kolejny wpis do Gadżetów mola książkowego, którego tematem będą zakładki :)

Gdy ruszałam z akcją obiecałam, że na zakończenie wylosuję po jednej osobie z każdej ścieżki, które dostaną książkę na własność. Tym razem z moim wpisem dla nich. Czas dotrzymać słowa. Z racji tego, że  reaktywacja Jesieni odbywała się na nieco innych zasadach, zawierała w sobie nagrodzenie jednej osoby już przy jej uruchomieniu, ta ścieżka jest teraz wyłączona z losowania. 
A kto z Wiosny, Lata i Zimy dostanie książki? By wybrać osoby, skorzystałam z maszyny losującej :)  ze strony internetowej www.losowe.pl
Zrobiłam trzy losowania, a osobom przypisałam te cyfry, które oznaczały numer ich przystanku na ścieżce.
I tak:
Wiosna miała 7 przystanków. Szczęśliwy numerek to 6, czyli Marta 



  •  Lato - 8 przystanków . Zwycięzca 2 - Amy Yammy


  • Zima - 7 przystanków. Wygrywa - 4 - Maciej 



Uff, to chyba tyle. Jeszcze raz bardzo dziękuję Czytelnikom. Przypominam jeszcze raz, że wszystkie recenzje i fotografie wspominające podróż znajdziecie TUTAJ.


Wasze recenzje moich Potomków :)

Post niżej opisałam Wam historię i perypetię wędrówki "Potomków pierwszej czarownicy" w ramach akcji "Moja książkach w Waszych rękach". Tu zapraszam Was na recenzje - przytoczę fragmenty, które mnie wzruszyły, przyprawiły o dreszcze i sprawiły, że pomyślałam iż to nie była taki zły pomysł, żeby pisać. Oczywiście podam też linki do całych opinii. Tu też możecie obejrzeć zdjęcia książek na poszczególnych przystankach. Czytelnicy zostawili mi też na pamiątkę wpisy. Ich zdjęcia na końcu posta.



WĘDRÓWKA:

Ścieżka WIOSNA


  Przystanek 1. - u Alicyi Oss


Fragment recenzji:

"Atmosfera to niezaprzeczalny atut książki. Klimat tajemniczości, czającego się gdzieś w mroku zła jest niesamowicie przejmujący. Partie tekstu, w których Magda, balansując na krawędzi jawy i snu, trafia do zapomnianego świata, są wręcz poetyckie. Przeszłość, natura i magia w tej opowieści mają kluczowe znaczenie. Oby takich elementów było w następnych tomach jak najwięcej."

Cała recenzja Alicyi na jej blogu i Lubimy Czytać
 


Alicya z książką
 
Gratisowe zdjęcie z kotem. Bo koty lubią czarownice :)







Przystanek 2 - u Kasi z Wózkowe Czytają

"Intrygi i tajemnice dobrze komponują się z lekkim i przystępnym stylem autorki, co sprawia, że książkę tę czyta się szybko i z wielkim zainteresowaniem. Akcja rozgrywa się w Olsztynie, który dane mi było poznać. Dzięki temu mogłam budować świat wyobraźni na podstawie widzianych wcześniej miejsc, co napawało mnie pewnym sentymentem. Podjęty słowiański wątek wprowadza powiew świeżości względem popularnej kultury zdominowanej przez mitologię Zachodu i chętnie zagłębiłabym się w temacie. Żywię zatem nadzieję, że autorka sięgnie jeszcze raz do naszej historii i kontynuując losy czterech przyjaciółek przemyci kolejną mniej lub bardziej prawdziwą legendę".  Cała recenzja Kasi jest tutaj


 

Przystanek.3 u Eweliny z bloga O tym, co kocham

Fragment recenzji Eweliny:

"Kiedy otworzyłam kopertę z książką zastanawiałam się czy jest ona dla mnie, ponieważ nie miałam pojęcia czego się spodziewać... czarownice kojarzą się z fikcją i dawnymi czasami. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału opisującego X wiek zastanawiałam się, co będzie dalej...w kolejnych rozdziałach autorka przeniosła nas jednak do wieku XXI i tam zaczęła się cała akcja, która jak się później okazało miała duże powiązania z wydarzeniami X wieku."

Cała recenzja tutaj









Przystanek 4. u Agnieszki - Przeglądarki




To, co dla mnie jest tu najciekawsze, to fakt, że wątek  główny oparty jest na dawnych słowiańskich wierzeniach, które zawsze bardzo mnie interesowały. Kiedy byłam nastolatką, bardzo mnie fascynowały powieści Ewy Nowackiej, która lubuje się w takich klimatach. Niestety jeśli chodzi przystępną literaturę fachową na ten temat – bardzo o nią ciężko, co jest dość zniechęcające do badań, przynajmniej dla mnie. A może jestem po prostu trochę leniwa;).

Cała recenzja tutaj






Przystanek 6. - u Marty z bloga Na Pięknej



„Potomkowie pierwszej czarownicy” to książka, która od samego początku bardzo intryguje. Zuzanna posłużyła się legendą o pierwszej czarownicy, która przechytrzyła Welesa (słowiańskiego boga magii, przysięgi, bogactwa, zaświatów), przy czym pozwoliła sobie na duże urozmaicenie, rozbudowując ją wedle własnej (rzekłabym nawet, że niebywałej) fantazji. Dzięki temu powstała historia niezwykle ciekawa, tajemnicza, pobudzająca wyobraźnię i wyzwalająca dużą chęć poszerzenia wiedzy (a właściwie zaczerpnięcia jakichkolwiek informacji, gdyż w moim przypadku wiedza ta jest nikła) na temat słowiańskich wierzeń.


Cała recenzja tutaj 


Przystanek 7. u Sylwii z Moje spojrzenie na kulturę



Fragment z recenzji z fragmentem książki :) 
"Pani Zuzanna potrafi tworzyć przepiękny nastrój za pomocą słów. Na co wskazuje między innymi ten cytat:
“W jednej chwili ucichły wszystkie leśne stworzenia, nie było słychać ani pohukiwań sowy, które nad ranem układały się do snu, ani budzących się do życia rannych ptaszków, nie zawył żaden wilk, nie huczał wiatr, ani jedna gałązka nie zaszeleściła. Nie wydał z siebie dźwięku jej koń, milczały jej towarzyszki i oczywiście ona sama. Umilkł cały las, aby Nawoja mogła się odezwać”. 

Cała recenzja na jej blogu i Lubimy Czytać



Ścieżka LATO


Przystanek 1. - u Jakuba


 
Fragmencik wręcz, bo takich miłych pojedynczych zdań jest w niej więcej  :) Więc króciutko: "I tutaj kolejny „plus”- bardzo dobre dialogi! Każda postać ma swój styl wypowiedzi, co urozmaica zawartość książki." A całość tutaj


Przystanek 2. - książka u Amy Yamy z bloga Flirty z książką


Fragment:
"Autorka niesamowicie potrafi działać czytelnikowi na nerwy- w dobrym tych słów znaczeniu. Dialogi, niesamowite akcje, które cały czas rosły i rosły, ciągnęły się, żeby w końcu bach : NIESPODZIANKA."


  Cała recenzja - tutaj








Przystanek 3. - u Kaś z bloga Czworgiem Oczu
  Fragment: "Dodatkowym walorem jest sam motyw historyczny, związany z wierzeniami Słowian – autorce udało się pokazać, że tworząc w Polsce można garściami czerpać z naszej rodzimej kultury. Wspomniani na początku malkontenci zapominają, że nie żyjemy tylko w szarych blokach, a nasza historia jest równie ciekawa jak innych narodów. Gdyby inni autorzy z podobną chęcią sięgali do źródeł związanych z lokalnymi wierzeniami, legendami czy baśniami, obronilibyśmy bez trudu walory polskiej literatury. Zwłaszcza za ten aspekt „Potomków…” jestem autorce szczególnie wdzięczna."
Recenzja na blogu i Lubimy Czytać 



Przystanek 4. - u Kasia z bloga Z książką w dłoni 



Fragment: "Autorka w swojej historii zawarła to, co uwielbiam i czym się interesuję, a mianowicie mitologie Słowian. Jest Weles, Perun, oddanie się przyrodzie i zaakceptowanie świata takim, jaki jest. Zuzanna Gajewska ma wielki potencjał. Jako, że co nieco wiem o wspomnianej mitologii to wiem, że przygotowała się do swojej pracy bardzo sumiennie. Bardzo umiejętnie wplotła historię sprzed tysiąca lat do zastanej rzeczywistości. Wszystko ma swoje miejsce, nic nie jest zbędne. Sporo ciekawych, nienużących opisów."

Cała recenzja na blogu i na Lubimy Czytać


Przystanek 5. Książka u Asi z bloga Antykwariat z ciekawą książką


Początkowo obawiałam się, iż niełatwo będzie mi obracać się wśród książkowych kartek, wypełnionych zewsząd  nieznanymi mi nazwami słowiańskich bogów. Ale tu należą się brawa w stronę autorki, która przedstawiła mitologię Słowian od początku z odpowiednią szczegółowością, dbając równocześnie o utrzymanie nastroju tajemnicy i magii. Przyznam, że po lekturze tej książki, obudziła się we mnie ciekawość i chęć poznania w całości podań dawnych ludów. Autorka stworzyła historię lekką i niezwykle wciągającą, która oferuje nam również porcję magii i tajemnicy, tak potrzebną w dzisiejszym nieco szaroburym świecie.

 
  Cała recenzja tutaj


Przystanek 6. - u Emilii z Książka jest ciekawsza



Przy pierwszych stronach powieści nie potrafiłam się w nią wciągnąć i myślałam, że przykrym obowiązkiem będzie doczytać ją do końca, a potem wydawać negatywną recenzję. Jakże się myliłam! Kolejne rozdziały pociągały mnie coraz bardziej. Nie mogłam się oderwać od książki! Nawet fragmenty, gdzie mniej się działo, nie narzekałam. Cały czas było ciekawie. Dawno nie czytałam podobnej książki.


Cała recenzja na blogu i Lubimy czytać





Przystanek 7. u Oli - Wiosennej Czarownicy
Zdjęcie, nie Oli, lecz kota :)


Fragment recenzji:
"Połączenie słowiańskiej mitologii z teraźniejszością jest nadzwyczaj interesujące. Autorce z pewnością można pozazdrościć niezwykłej wyobraźni i pomysłowości. Zuzanna ma lekkie pióro, a książka tak odrywa od rzeczywistości, że ciężko do niej powrócić. Czyta się ją zaskakująco szybko. Jednak zakończenie powieści pozostawia u czytelnika  uczucie pewnego niedosytu - chęć poznania dalszych losów bohaterów. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że niebawem pojawi się kontynuacja, której niecierpliwie wyczekuję. ;) " 

A na blogu cała Recenzja


Ścieżka JESIEŃ

 

Przystanek 1. - u Moniki z Książki przy kawie


Fragment recenzji:

"Zważywszy na fakt, że gatunkowo powieść ta nie leży w kręgu moich literackich upodobań, bo zawiera w sobie i elementy baśni, i legendy, to z przyjemnością ją przeczytałam i z czystym sumieniem mogę polecić również tym, którzy na co dzień takiej literatury nie czytają".


Całą recenzję można przeczytać tutaj

I Jesień po reaktywacji.

Przystanek 2. - Paulina z Szyszunie.pl

Hmmm, czekam na recenzję :)

Przystanek 3. Zapiski z przypomnianych krain


Dzięki książce pani Zuzanny Gajewskiej znalazłam się w Olsztynie. Wielokrotnie zastanawiałam się, czy tam nie iść na studia, ale jednak wybrałam Warszawę. Mimo to jednak samo miasteczko studenckie Kortowo i jego okolice są miejscem unikalnym, magicznym. Tutaj nawet zatłoczone autobusy da się lubić. Z bananem na twarzy przywitałam zatem dołączenie do tego miejsca elementów rodzimowierczych. Bowiem przy zamordowanej dziewczynie, tak łudząco podobnej do Kornelii, zostawiono kartkę z napisem "Chwała Welesowi". Czyżby prawdziwi Rodzimowiercy? A może ktoś, kto chce zwalić na nich winę? Dowiecie się tego z kart "Potomków pierwszej czarownicy".

Cała recenzja na  blogu

Przystanek 4 - Jeden na tydzień

O zdjęcie muszę jeszcze się upomnieć, przedstawiam fragment recenzji:
"Sama fabuła jest bardzo ciekawa i widać, że autorka przemyślała poszczególne sceny. Mimo, iż przydługie opisy niezbyt przypadły mi do gustu, to jednak stanowią one mocną stronę książki. Podobnie jest z przedstawionymi bohaterkami powieści, dziewczyny mają różne osobowości i style bycia, są barwne i przykuwają uwagę czytelnika."


I link do całej recenzji 
 
Ścieżka ZIMA

Przystanek 1. - książka u Marty:
Marta z książką

 Fragment, trochę długi, ale bardzo mnie wzruszył . Dziękuję Marto :)
"Ogromnym pozytywem w moim przeczuciu (a zaraz powiem, dlaczego), jest nawiązanie do czasów Mieszka I oraz wierzeń Słowian i legendy o Adelajdzie. Każdy opis tamtych czasów tchnie świeżością i mistycyzmem - droga Autorko, zdecydowanie jest ich za mało i oficjalnie dopraszam się ich w większej ilości w dalszych częściach. Przenosimy się w czasy, których większość z nas nie zna nawet z podań i legend, a przecież są one częścią spuścizny naszych przodków i warto byłoby przyjrzeć im się z bliska, poznać zwyczaje tamtych ludzi, spojrzeć na nich i poznać ich wierzenia, pragnienia, marzenia... Ta odrobina magii, która pojawia się za każdym razem w książkowej przeszłości, ujęła mnie ogromnie i nawet jeśli nikt nic magicznego akurat nie robił, to klimat i ta dziwna, ulotna atmosfera magiczności, i tak pachniała jak cudowny, letni las w chwili, kiedy właśnie wstaje słońce. Sami zobaczcie:

"W jednej chwili ucichły wszystkie leśne stworzenia, nie było słychać ani pohukiwań sowy, które nad ranem układały się do snu, ani budzących się do życia rannych ptaszków, nie zawył żaden wilk, nie huczał wiatr, ani jedna gałązka nie zaszeleściła. Nie wydał z siebie dźwięku jej koń, milczały jej towarzyszki i oczywiście ona sama. Umilkł cały las, aby Nawoja mogła się odezwać".

Ta atmosfera przenika czytelnika do szpiku kości i sprawia, że zapominamy na chwilę o tym, gdzie jesteśmy i co się wokół nas dzieje. A zapomnieć się przy książce, to przecież nie byle co, prawda?"

Pełna recenzja na fan page i Lubimy czytać

Przystanek 2. -  książka u Henny

Fragment:
Owej pamiętnej nocy zahipnotyzowało mnie jednak odkrycie: autorka książki sama traktowała swoje postaci z dystansem. Darzyła sympatią, jednak nie stawiała na piedestale. Umieszczała w zabawnych sytuacjach, jakby mrugała do czytelnika okiem i mówiła: „zobaczymy, jak sobie z tym poradzą”. Nie sposób było odłożyć książkę na nocną szafkę do następnego razu. MUSIAŁAM DOWIEDZIEĆ SIĘ WSZYSTKIEGO OD RAZU. O dziewczynach. Zwykłych, młodych kobietach z „ekstra” dodatkami. Tak więc stało się. Książka wciągnęła mnie niczym pogodny, zabawny serial dla młodzieży z kryminalnymi wątkami… i niestety skończyła tak, jak na pierwszą serialową część przystało: tuż przed ostateczną bitwą. Pozostało uczucie niedosytu. I za to między innymi autorce należą się brawa. Nie wyeksploatowała tematu od razu. Oddała jedynie kilka strzałów dając czytelnikowi czas na „zaprzyjaźnienie” się z kreowanym przez siebie światem. Pozostając na książkowym „głodzie” apeluję do autorki: Zuza! Dopisz ciąg dalszy! Czuję, że kolejnej części także będzie warto będzie poświęcić czas. 
 
Całe recenzja Henny na Lubimy Czytać

Przystanek 3. - książka u Alicja z bloga Lew Salonowy

Fragment opinii Alicji:
"Nie dość, że wytworzyła we mnie ciekawość poznania słowiańskiej mitologii to jeszcze pozostawiła po sobie nie dosyt, który głośno krzyczy: CHCĘ WIĘCEJ! CHCĘ DALSZĄ CZĘŚĆ HISTORII ! Tak więc gorąco zachęcam do włączenia się w akcję, bo nadal jest to możliwe. :)"

Jej cała recenzja tutaj


4. Przystanek u Maćka

Fragment recenzji:
"Zuzanna ma lekką rękę i każdy wyraz, każdą literkę czyta się w chwilę i nawet nie ma się świadomości, że skończyliśmy lekturę w połowie.To nie jest ciężka powieść z tych historycznych, w których wyrazy trzeba powtarzać cztery razy, a imiona bohaterów zapamiętuję się kończąc książkę. "Potomkowie pierwszej czarownicy" płynnie przeplata w sobie słowiawiańskie wierzenia i średniowiecznych Polaków z ludźmi XXI wieku. Chciałbym przybliżyć Zuzannę do jakiejś powieściopisarki ale żadna nie przychodzi mi do głowy. Momentami przywodziła mi na myśl Rowling, a moja mama, która jest w trakcie czytania mówi, że książka jest troche podobna do tych z serii "Świata Czarownic" Andre Norton.
Porównywanie jednak nie ma żadnego sensu, bo Zuzanna jest jedyna w swoim rodzaju. Książka jest po prostu, mówiąc krótko, super."
Jego recenzja na eKulturalni.pl, którego jestem redaktorem, a gdzie Maciek się udziela. Mam nadzieję, że słodzi szczerze :) 

Przystanek 5. u Pani Aleksandry



 - na recenzję czekam :)

Przystanek 6.  u Gosi z Lepsza storna książki


Fragment recenzji:
"Jestem wielbicielką fantastyki i może działa to na korzyść Potomków pierwszej czarownicy, ale wydaje mi się, że podchodzę do tego gatunku z większą dozą krytycyzmu, niż do innych.  Przemówiła do mnie, bo jest nieszablonowa. Nie sięga po znane wszystkim schematy, stworzone przez Tolkiena wizje świata i bohaterów kropka w kropkę, jak z Hobbita. Zuzanna zrobiła bardzo dobry użytek ze słowiańskiej mitologii, która nie jest tak dobrze wszystkim znana, jak chociażby grecka, a moim zdaniem znacznie bardziej fascynująca i tajemnicza. Najsilniej zadziały na mnie opisy natury- są naprawdę mocną strona autorki i to one nadają książce magiczny klimat". 

Jej cała recenzja tutaj


Przystanek 7. U Małgorzaty z Zielono Mi

 Tu z kolei muszę upomnieć się o zdjęcie. Ale mam fragment recenzji:

"Wiele tych wątków i motywów. Tak jak i wielu jest bohaterów – właściwie co strona pojawia się ktoś nowy. Ale wszystko jest podawane czytelnikowi powoli, sukcesywnie, z umiarem (a nie wszystko naraz). Sprawia to, że intryga zacieśnia się powoli, delikatnie a te liczne – pozornie pozbawione sensu, porozrzucane – elementy, układają się w całość i konsekwentnie prowadzą do finału. Takim sposobem powieść trzyma w napięciu, czytelnik głowi się, po co tych okruszków – niby bez związku – aż tyle; więc chce się poznać finał, który powinien przynieść odpowiedź na niejedno pytanie."

A tu całą  recenzję

No i  na koniec obiecane fotografie wpisów - nie widać wszystkich, i widać niedokładnie, ale jak mówiłam - niech coś zostanie tylko dla mnie :) Wspominałam już, że się popłakałam czytając je? : <3




No i jeszcze upominki - jak obiecałam trafią do Gadżetów mola książkowego:



Jeszcze raz, bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję za tę wspólną podróż!