sobota, 30 sierpnia 2014

I kto tu jest samotny? "Samotność Bogów" D. Terakowska

To oczywiste, że musiałam sięgnąć po tę książkę. Aż dziw, że tak późno. W końcu interesuje mnie wszystko co związane z wierzeniami słowiańskimi. Jednak z "Samotności Bogów" Doroty Terakowskiej nie dowiedziałam się nic nowego w tej kwestii, nie poznałam nowych imion bogów czy legend, na co miałam nadzieję.  To, o czym pisała, już wiedziałam. Co nie znaczy, że uważam czas spędzony na lekturze za stracony. Ona pisała o czymś innym.


"Lepiej być pewnym siebie, błądząc, niż niepewnym mając rację..."

"Samotność Bogów" to historia Jona, chłopca, mieszkańca Plemienia będącego na granicy dawnych i nowych wierzeń. Do wioski przybyli już kapłani nawracający na chrześcijaństwo, ale wciąż mieszkał w niej szaman służący dawnym bogom. Mieszkańcy uwierzyli w obecność nowego Boga Dobroci, choć wciąż odprawiali obrzędy dla starych bogów. Niby rozumieli, ale jednak nie...

 "Bóg dobroci może być kawałkiem liścia płynącego z wiatrem, fala na rzece, kropla deszczu; płatkiem śniegu; błyskiem słońca w gładkim futrze sarny lub piorunem. Ale nie może być staruszkiem siedzącym  na chmurce."

Jon był symbolem tej zmiany ze starego na nowe - dawny bóg Światowid, choć był już tematem tabu, wzywał go do siebie. Wybrał go, by mu służył. A ten choć nie chciał, odpowiedział na jego wezwanie. Odbywał kolejne podróże, odwiedzał różne światy. Zwiedzał przeszłość i przyszłość, by na własnej skórze przekonać się czym jest i ile kosztuje taka zmiana.

Książka jest pełna symboli, tajemniczych, ale i historycznych postaci pod innym imieniem (więcej będzie w SPOILerowej). Historia była zagmatwana, ale nie niezrozumiała. Fabuła nie jest z rzędu tych, które wciągają i musisz wiedzieć, co będzie na następnej stronie. Zamiast przekładać kartki z zapartym tchem, raczej zatrzymywałam się na kolejnych stronach na chwilę refleksji.

"Ciekawe, że krew indywidualnego człowieka, krojonego na szpitalnym stole, wciąż robi wrażenie, a krew tysięcy ludzi, zabijanych w coraz to nowych wszystkim jest obojętna. Krople krwi przerażają, hektolitry działają znieczulająco" 

 To nie jest tylko książka o zmianie wierzenia, o przyjściu nowej religii. "Samotność Bogów" nawet nie jest o bogach, ale o ludziach. O naszych zachowaniach, o reakcjach na nowe, o tolerancji. O tym, że jesteśmy egoistami. O naszych racjach. Oglądaliście "Dzień świra"? Gdy zabierałam się do pisania recenzji, przypomniał mi się cytat z tego filmu. Pasuje tu jak ulał:

"Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!"

I o to właśnie chodzi w tej książce, o to kto ma racje, A raczej o to, że ludzi nie rozumieją, że każdy może mieć swoje przekonania. A trzeba to zrozumieć. Jeśli nie, marny nasz los.

 "Cywilizacja, którą sobie tak cenisz nie wymaga od ludzi szczerości za wszelką cenę, ba, ona wręcz jej nie lubi. Cywilizacja wymaga umiejętności dostosowania się od sytuacji."

Jak wspomniałam nie czytało się tego łatwo, nie było to też dla mnie źródło wiedzy o mitologii słowiańskiej (choć moją uwagę zwróciło, a nawet zirytowało, że Światowid był pokazywany jako bardzo zły, groźny i mściwy bóg - więcej  w SPOILerowej). Niemniej, pozycja zrobiła na mnie wrażenie. Uczy tolerancji, co bardzo mi się podoba. Myślę jednak, że dotarłaby bardziej do Czytelników, gdybyśmy mogli bardziej utożsamić się z głównym bohaterem, bardziej go polubić. Ale Jon trzyma nas na dystans. Przynajmniej mnie.

Ocena tradycyjna 6,5/10

Egzemplarz, który przeczytałam trafił do mnie poprzez Olę (z Mediakacji) od Wiktorii z Przeczytaj mnie :) Dzięki Wiktoria!

Ps: Ze względu na chwilowy brak aparatu, zdjęcie dodam później.







czwartek, 28 sierpnia 2014

Reset

O rany, jak tak patrzę na mój ostami post i Wasze komentarze pod nim, i jego datę (11.08) i mój wczorajszy (27 sierpnia) wpis na fejsie, to naprawdę można pomyśleć, że wpadłam w jakąś depresję. Nie powiem, miałam ostatnio trzy dni wolnego i  w najmniejszym stopniu nie wykorzystałam tego w sprawach blogowo-czytelniczo -pisarskich. No dobra, wciągnął mnie pewien serial na podstawie książki. A nawet dwa. Ale, trzeba przed sobą przyznać, ze spadek formy był, no i brak czasu - praca po dziesięć godzin, nawet jak się ją uwielbia, bywa męcząca. Ale żadnej deprechy. Zbieram się w sobie i postaram się urodzić recenzję "Samotności Bogów" Terakowskiej. A potem wrócić do formy. Jesteście cudowni! Czekajcie na mnie, proszę. Zaraz wracam!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Początek końca wędrówki "Potomków..."

Jak słuchamy w jednej z kultowych piosenek "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym... :)
I myślę, że w imię tego cytatu akcję "Moja książka w Waszych rękach" muszę chyba powoli kończyć - zanim umrze śmiercią naturalną, zwaną brakiem zainteresowania. Egzemplarze wędrują już długo i mogą być trochę zmęczone - czas, by wróciły do domu, odpoczęły. Co nie oznacza, że kiedyś nie wyruszą znowu w podróż, ale póki co, chyba powinny zawinąć do portu. Oczywiście nie zamknę ścieżek z dnia na dzień i nikomu nie będę kazała natychmiast odsyłać książek - po prostu zrobię przerwę w poszukiwaniu nowych chętnych. Czy też pozwolę im się upomnieć :):

Obecnie sprawa wygląda tak:

Wiosna jest u  Moje spojrzenie na kulturę - dopiero ją otrzymała (11.08), a Zima u Zielono mi (już jest akcja)- jeśli u nich nie będzie chętnych, książka powędruje do mnie.

Lato utknęło i nie chciałam go na siłę odradzać - choć zapytałam jeszcze na FB i o dziwo już są chętni - więc może jeszcze trochę pohula. A może tych, co zgłosili się tam porozdzielamy na inne ścieżki - zobaczymy. Ciut inaczej sprawa wygląda z Jesienią.
Jeśli czytacie Szufladopółkę wiecie, że jesienną książka się zagubiła. Postanowiłam ją więc reaktywować (pisałam tutaj) Na fp Polacy nie gęsi i swoich autorów mają- zorganizowaliśmy konkurs połączony z akcją - i tak do ścieżki zgłosiło się sześć osób, po czym jedynie cztery podały adresy, a ostatecznie jeszcze jedna zrezygnowała. Zostały trzy ( nie mają prowadzić akcji u siebie, tylko przesłać książki do kolej osoby z listy).
 I przyznam, że to też wpłynęło na moją decyzję, jak i raptem dwoje chętnych, kiedy chciałam stworzyć dodatkową ścieżkę i oddać (tak, na własność) dwanaście książek.... :(
Ale, ale, żadnych smutków -  już teraz pięknie dziękuję tym, którzy w akcji wzięli udział. Pamiętam - obiecałam losowanie dla uczestników z każdej ścieżki i słowa dotrzymam, ale to jak już skończymy na dobre. Wtedy też powstanie specjalny post podsumowujący, przypomnę poszczególne recenzje, jeszcze raz pokażę zdjęcia, powspominam itp.
Nie wiem więc kiedy to nastąpi, ale myślę, że nawet dobrze się składa - akcja zaczęła się zimą, trwała wiosną i latem, a myślę, że ścieżka Jesień o tę astronomiczną jesień zahaczy. 
Cztery pory roku będą zaliczone :)

Więc jeśli jest wśród Was, kto chciał, ale nie miał czasu, albo przegapił, albo dopiero się dowiedział - odsyłam do Moje Spojrzenie na Kulturę i Zielono mi lub proszę o mejla - szufladopolka@gmail.com.

Ps: Kontynuacja książki, pod roboczym tytułem "Jare Gody" się pisze, jakby co :)

A tu z dedykacją dla wszystkich uczestników akcji:







poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Konkursy rocznicowe – coś jakby wyniki :)




Hmmm, jeśli powiem, że nie było mi przykro, iż zabrakło chętnych na konkursy rocznicowe, to skłamię. Ale trzeba być twardym nie miętkim (tak, błąd celowy – dla dodania dramaturgii). Fakt, może słabo promowałam, urlop, te sprawy, ale po ilości odsłon – a było ich znacznie więcej niż innych wpisów- śmiem twierdzić, że jednak informacja dotarła do Czytelników. Stąd przypuszczenie, że może nagrody nieatrakcyjne... :(  12 moich książek chciałam rozdać, ale chętnych dwóch :( 
No trudno...

Marceli i Sebastianowi dziękuję za polecenie książek. Marcelo,  miałam okazję spotkać się z autorką „Goniąc cienie”  - książkę dostałam w prezencie od Marty Bilewicz (dziękuję ponownie, Marto). Książkę przeczytam w najbliższym czasie – o spotkaniu pisałam tutaj - zapraszam do lektury :)
Sebastian,  skąd wiedziałeś, że nie czytałam Harrego? :) Kto o nim nie słyszał? Ale czytałam  tylko (nie wiem, jak to się stało) ostatnią część.  Nadrobię na pewno.
Moją książkę chciały dwie osoby: w tym Marcela znów i Krzysztof. I moja propozycja jest taka, żeby cała Wasza trójka otrzymała ode mnie Potomków – Sebastian, przygarniesz? 




Inredible – zgłosiłaś się do konkursu "książka za książkę", ale nie dałaś swojej propozycji.. I nie wiem co tu z Tobą zrobić… :) Odezwij się, może coś wymyślimy!

W każdym razie zastanawiam się czy to już nie czas na zakończenie akcji? Co prawda, dzięki wsparciu Polacy nie gęsi swoich autorów mają,  będzie reaktywacja ścieżki Jesień, która u nas została brutalnie przerwana, ale poza tym chyba trzeba zbliżać się ku końcowi. Ale o tym będzie osobny post.


niedziela, 3 sierpnia 2014

Moje wielkie literacko-słowiańskie wakacje cz.3

To trzeci w cyklu, a drugi z wizyty w Biskupinie i Wielkopolsce wpis. W poniedziałek do pracy i do tego czasu na żadne wyjazdy się już nie zanosi, ale lato trwa, więc może coś jeszcze się uda.
Póki co:
Pierwsza część tutaj, druga tu, a trzecia poniżej:

W niedzielę (27.07) pozwoliliśmy sobie pospać do 7.30. Wtedy to zwlokłam się z łóżka, by zrobić nam kawkę parzoną po turecku. Tylko taka nas obudzi :) Trzeba było wypić i pakować manatki, przed nami kolejny dzień wrażeń.


8. Promem na Ostrów

To tu zaczęliśmy istnieć jako państwo. Choć chrzest niejako zakończył czasy Świętowida Peruna i Welesa, które tak mnie fascynują nie znaczy to, że nie chciałam odwiedzić tego miejsca. Czułam obecność Mieszka, mówię wam :)

Byliśmy ograniczeni czasem, więc pojechaliśmy tak, by wejść zaraz po otwarciu o 10.00. No i nam się udało, akurat jakaś wycieczka, więc nie to, że znalazł się ktoś, kto mógł zrobić nam rodzinne zdjęcia i... przewodnik , więc udało się podsłuchać to i owo :)

Zwiedzanie rozpoczyna się przeprawą promową. Musieliśmy wejść tu:


Odpływamy...

 

 Na wyspie witają nas trzy ogromne postaci:



Poproilismy kogoś o zrobienie fotki, uciął nam nogi :)



A tu palatium Mieszka I i garść informacji, co to takiego:




Książę Mieszko I i Księżniczka Dobrawa


Był też domek na kurzej łapce dla naszej małej czarownicy ;)



8.5 Bilet kupiliśmy w pakiecie, to znaczy zaliczyliśmy też skansen etnograficzny. Co prawda nie było tam słowiańskich chat. Ale te z XVIII I XIX wieku też były całkiem interesujące.



Panienka z... ławeczki :)

9. Szlak Piastowski w pigułce

Najchętniej odwiedziłam cały Szlak Piastowski, ale w spokoju, bez spoglądania na zegarek. Tym razem nie było mi to dane, kiedyś jeszcze spróbuję. Ale kto powiedział, że nie da się zobaczyć wszystkich tych miejsc w półgodziny. Nieco mniejszych co prawda, ale jednak. W tym celu trzeba odwiedzić Park Miniatur Szlaku Piastowskiego w Pobiedziskach. Dzięki temu odwiedziłam np. Bibliotekę Rakowieckich i kilka innych miejsc, które były mi bardzo nie po drodze. :)



I wróciłam do Biskupina :)

1649 A Palatium z Ostrowa Lednickiego  w całości wygląda tak
10. Poznań bez koziołków na deser

To była a właściwie taki dodatek -  czasu było już niewiele, byliśmy zmęczeni głodni, a trzydzieści kilka stopi te nie poprawiało samopoczucia. Więc nic spinaliśmy się na zwiedzanie kolejnych muzeów, choć zaszłabym chociaż do  Musiała wystarczyć nam starówka - i to bez koziołków, bo tylko w południe się trykają, ale i tak było miło. Wracaliśmy równiutkie pięć godzin (łącznie z postojami). Spod poznańskiego rynku wyjechaliśmy o 16.40, a pod domem byliśmy 21.40. A rano mąż do pracy. I powiedzcie, że nie jest kochany. To on, mój rycerz :)


Czekam na opisy waszych wakacyjnych wojaży. Piszcie, gdzie byliście i co zwiedzaliście i bez skrępowania wrzucajcie linki w komentarzach :)