niedziela, 27 kwietnia 2014

Recenzja SPOILerowa: Głowa Niobe, M. Guzowska

To jest recenzja SPOILerowa - czyli będą spoilery. Więcej o tym cyklu TUTAJ.

Tradycyjna recenzja "Głowy Niobe" jest tutaj - będą odwołania.

Zabierałam się do tej spoilerówki, zabierałam i zabrać nie mogłam. Teraz emocje opadły, nowa książka przeczytana, koleją czytam i trudno poukładać sobie wszystko. Więc nie będę się rozwodzić, wytłumaczę tylko dlaczego tak bardzo krytykowałam książkę za przewidywalność. 
W recenzji tradycyjnej wspomniałam między innymi, że wszyscy bohaterowie w tej części byli tacy mocni, w większości wzbudzający negatywne emocje, ogólnie w swojej "oryginalności" tacy sami. Tylko jeden student odstawał - miły, sympatyczny, pomocny, podziwiacy Mario i zakochany w Joannie - materiał na mordercę idealny. Niemal od początku wiedziałam, że to on, ale na wspomnianej 172 stronie - gdy po raz kolejny służalczo pobiegł trzy piętra wyżej (no dobra , może jedno, nie pamiętam), gdy tak rozkazał mu Ybl - to byłam pewna.  A gdy już zaczęto się doszukiwać podobieństwa ofiar do rzeźb i wszystko wskazywało na to, że kolejna będzie Joanna, bo jest podobna do Niobe, to miałam ochotę odłożyć książkę. I tak właśnie było - chciał ją zabić. I tak, to student był mordercą!!!
Porażka. Po ewentualne plusy (bo były) odsyłam do tradycyjnej.

A Wy czytaliście? Jakie wrażenia?

piątek, 25 kwietnia 2014

Recenzje SPOILerowe - popełniasz takie? U mnie możesz!

Od jakiegoś czasu na moim blogu pojawiają się Recenzje SPOILerowe. Jak sama nazwa wskazuje w takiej recenzji będą spoilery :) To odrębny cykl na moim blogu, a ten post jest po to, bym nie musiała niniejszej formułki powtarzać w każdym spojlerowym poście, co do tej pory robiłam. Teraz będę odsyłać tutaj. Urodził mi się też pewien pomysł, ale o tym za chwilę. Najpierw owo wyjaśnienie.
Recenzja SPOILerowa pojawi się zawsze już po publikacji recenzji tradycyjnej i oczywiście też znajdzie się w niej do pierwotnej wersji link, bo będą odwołania. 
W Recenzji SPOILerowej zdradzam zakończenie i inne ważne wątki, by móc bez poczucia winy, owijania w bawełnę i mówienia zagadkami podziwiać, tudzież zmieszać z błotem, ten czy inny pomysł autora. 

Również Wy, jeśli przeczytaliście dany tytuł, będziecie mogli w komentarzach do moich Recenzji SPOILerowych bez obaw wyrażać swoją opinie typu:
„Nie wierzę, że to właśnie on ją zabił…” 
"Niemożliwe, że była córką szwagra swojego przyszłego teścia, który okazał się jej zięciem” :)
Wszystkie spoilerówki, jak je czule nazywam :) mają takową etykietę, można je też znaleźć w zakładkach menu.
Źródło: http://demotywatory.pl/3185121/Irytujacy-sa-ludzie

A teraz co tam sobie wymyśliłam... Nie jest to wyzwanie, bo jakoś dziwnie brzmi "wyzwanie pisania spoilerów", ale jeśli pomysł Wam się spodobał, to zapraszam do włączenia się do rozmów o książkach i tworzenia, powiedzmy takiego "wirtualnego dyskusyjnego klubu książki". Możecie w komentarzach pod tym postem zamieszczać linki do Waszych opinii, w których mówicie nieco więcej niż można powiedzieć w recenzji tradycyjnej. W zamian za spamik oczekuję przy takowych postach u Was jakiegoś napomknięcia o moim cyklu/pomyśle z podlikowaniem do mojego bloga oczywiście (strony głównej lub, jeszcze lepiej. tego posta).
Może też jakiś banerek wymyślę czy coś, ale nie wiem kiedy i wstawienie go nie będzie warunkiem uczestnictwa w zabawie, ale miłym gestem chętnych :)

To jak, piszecie się?

środa, 23 kwietnia 2014

Głowy nie urywa... "Głowa Niobe" M. Guzowska

Mario Ybl, najlepszy z najwredniejszych (lub najwredniejszy z najlepszych) antropologów powraca. Moją recenzję pierwszej części "Ofiara Polikseny" znajdziecie tutaj. I pozwólcie, że od razu się odniosę i do pierwszej części, i recenzji. W "Głowie Niobe", jak się okazuje Ybl mówi po polsku, ba! ma nawet polskie korzenie. A właśnie brak polskich bohaterów zarzucałam autorce poprzednio. Właściwie to bardziej chodziło mi o polsko brzmiące nazwiska, i nadal o to mam żal, ale to już coś. Co prawda Guzowska nie wrzuciła tego w fabułę dzięki moim sugestiom, niemniej miło mi na tę telepatię :) 

piątek, 18 kwietnia 2014

Wesołych!

Kochani!

Ja tam zamierzam: czytać, jeść i jeszcze raz czytać :) I Wam tego życzę z okazji świąt! Ale pamiętajcie o bliskich! Z nosami w książkach widzą Was cały czas - podnieście więc na chwilę oczy znad lektury, żeby nie zapomnieli, jak wyglądacie :) Bądźcie z nimi w ten czas!

Wesołych, zdrowych, rodzinnych i WIOSENNYCH Świąt!





środa, 16 kwietnia 2014

Recenzja SPOILerowa: Wiatr, M. Ciszewski

Uwaga, jak sam tytuł wskazuje będą tu spoilery. Recenzja SPOILerowa to odrębny cykl na moim blogu. Tradycyjna recenzja tej książki jest TUTAJ. Zachęcam do zapoznania się z nią, bo będą odwołania. 
W "recenzji SPOILerowej,, zdradzam zakończenie i inne ważne wątki, by móc bez poczucia winy podziwiać, tudzież zmieszać z błotem ten czy inny pomysł autora. 
Również Wy, jeśli przeczytaliście dany tytuł będziecie mogli w komentarzach bez obaw wyrażać swoją opinie typu „Nie wierzę, że to właśnie on ją zabił…” Niemożliwe, że była córką szwagra swojego przyszłego teścia, który okazał się jej zięciem” :)
Teoria spiskowa w polskim wydaniu 
Co mnie najbardziej w tej książce drażniło, napisałam już w recenzji tradycyjnej. Co nie znaczy, że się nie powtórzę :) Powiecie, że jestem wybredna, że czepia się taka, bo książka napisana dobrze. No, ale coś mi nie pasi, naprawdę czegoś w tej idealnie skonstruowanej pracy mi brakuje. I choćby dlatego, że to recenzja SPOILerowa - błagam Was, powiedzcie, że wiecie, o co mi chodzi - Krzysiek, tudzież Czytalski, może Ty? No i jeszcze ten tytuł, mógł już być "Śnieg", "Chłód"... Eh,
Na Wasze zrozumienie poczekam w komentarzach, tymczasem powiem też o plusach. To chyba pierwsza polska książka z teorią spiskową w tle, jaką przeczytałam. I naprawdę udana moim zdaniem. Znowu jacyś "Oni" podejmują decyzję za cały naród, która ponoć ma wyjść mu na dobre. Nie wiadomo do końca, czy tylko tak mówią, czy naprawdę w to wierzą... Czy choć na kilometr śmierdzi kasą i władzą, ponoć jest jakieś drugie dno, jakieś mniejsze zło, które wybierają. Ciszewski ogarnął temat i spisek był rodem z amerykańskiej sensacji, z zamieszanym prezydentem na czele. No, może tu nieco niższa ranga, ale jednak wciąż wysoko. Autor pięknie zastosował podwójne zakończenie - kiedy bohaterowie i czytelnicy już są pewni, że grupa wpływowcyh osób zdradziła naród dla kasy - i naprawdę mogłoby się tak skończyć i byłoby dobrze - okazuje się, że oni jednak przed czymś ten kraj ratują. A że cel uświęca środki i dla dobra obywateli, życie kilku bogu ducha winnych innych, to już mniejsza rzecz. Ten wątek bardzo udany. Ale w kolejnych książkach Ciszewskiego liczę na więcej.
To, jak? Wiecie, o co mi chodzi z tym, że dobra i słaba jednocześnie? 


wtorek, 15 kwietnia 2014

Wcale nie tak wietrznie... Wiatr, M. Ciszewski

Tytuł: Wiatr. Gra o najwyższą stawkę
Autor: Marcin Ciszewski
Wydawnictwo: Znak literanova
Liczba stron: 400



Co mogę powiedzieć o tej książce? Jest dobra. I to właśnie w niej najbardziej drażni... Autor skojarzył mi się ze... szkolnym kujonem. Takim, który nauczył się wszystkiego, co do joty, wykuł na blachę i w sumie nie ma się do czego przyczepić, nic - tylko postawić najlepszą ocenę. Tylko w odpowiedzi takiego ucznia, brakowało.... ucznia, nie było nic od niego. Tu tak samo. Książka napisana bezbłędnie. Ale jutro o niej zapomnę...

środa, 9 kwietnia 2014

Po drodze, czyli perypetie wędrującej książki

Dziś się wzruszyłam. Odwiedziła mnie moja książka - ta z wędrówki. Drugą osobą na ścieżce "ZIMA" była moja koleżanka z pracy, Henna, zwyciężczyni  losowania na stronie Marty Bilewicz. Fakt trochę ją przetrzymała ;), ale wybaczam. Jej recenzja i zdjęcie już w poście śledzącym wędrówkę mych książek. 

Henna zamieściła opinię na Lubimy Czytać, nie ma bloga więc nie za bardzo ma jak przeprowadzić akcję. Dlatego skorzysta z opcji, że kolejnego uczestnika wybierzemy wśród tych, którzy zgłosili się na moim blogu, na samym początku akcji. (pisałam o tym tutaj) A że znalazły się tam inne osoby z naszego miasta, to do nich się odezwałam. W ten sposób książka jutro trafi do autorki bloga Lew Salonowy. A od niej do dwóch kolejnych osób z Elbląga, o ile wciąż będą zainteresowane. Jak nie, to książka pójdzie dalej w świat. Tak, jak na pozostałych ścieżkach. Czyli wiosennej, letniej i... No właśnie,  jesienna to chyba jednak nie pójdzie dalej. Niestety książka zagubiła się w akcji. A konkretnie gdzieś po drodze między pierwszą a drugą osobą... Liczę, że ktoś ją kiedyś odkopie na jakieś poczcie i jednak trafi do AkiDatchi, który wygrał akcję u Moniki.

Pisałam na początku, że się wzruszyłam. Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i nie zerknąć na dedykacje... Dziękuję Marto i Henno. Te słowa wiele dla mnie znaczą i motywują mnie do dalszego pisania. Bardzo dziękuję Wam i wszystkim pozostałym uczestnikom zabawy - bardzo, ale to bardzo mi pomagacie!
Tymczasem wciąż zapraszam do akcji kolejne osoby - z racji tego, że doszła ta nowa zasada - reaktywuję zgłoszenia :) Wciąż możecie więc zgłaszać się u mnie - pod pierwotnym lub pod tym postem. Może będziecie musieli trochę poczekać, ale książka na pewno do Was trafi :) Pozdrawiam!

wtorek, 8 kwietnia 2014

A etui powędruje do.... - wyniki konkursu!

Kochani!

Bardzo, ale to bardzo dziękuję za tak duże zainteresowanie. Jeszcze ostatniego dnia zgłoszeń obawiałam się, że nie uzbiera się warunkowa dziesiątka. Jednak wieczorem się sprężyliście. Dlatego dziękuję również tym, którzy choć nie zgłosili się do udziału zachęcali do niego innych. Bardzo, bardzo Wam dziękuję.

A teraz do sedna. Ale sobie wymyśliłam ten konkurs. Przysłaliście tyle pięknych cytatów i rękach, i o dłoniach, i o drutach i rękodziele.Wiem, że zadanie nie było łatwe, ale uwierzcie mi, jeszcze trudniej było z tego wybrać ten jeden... 

Nagroda - etui na książkę (kolor do wyboru z dwóch, fot. niżej) ufundowana i własnoręcznie wykonana przez Wiolę z "Małe cuda moich rąk - rękodzieło artystyczne" wędruje do...




...Scoto z bloga Jeden na tydzień! Gratuluję!

Poniżej i cytat i coś jakby uzasadnienie:

"- Wiesz, temu jednemu mężczyźnie chciałabym dać, tak zwyczajnie, tak najzwyczajniej w świecie - jak podarek imieninowy czy urodzinowy - całe moje życie. Bez reszty. Chciałabym być z nim i podróżować z nim, i czekać na niego wtedy, kiedy nie mógłby mnie ze sobą zabierać. Chciałabym dla niego utrzymywać dom w czystości i robić zapasy na zimę, kompoty, konfitury, marynować grzyby, kwasić ogórki, butelkować szczaw, pomidory, kisić kapustę i inne wspaniałości. Chciałabym mu zrobić na drutach albo na szydełku długi długi ciepły szalik i ciepły sweter, i ciepłe rękawiczki, i ciepłą czapkę, i bardzo ciepłe skarpety, i w ogóle. Bo to tak jest, że dla siebie, owszem, można coś tam zrobić, ale dla drugiego człowieka to już można coś niesamowicie pięknego zrobić, wszystko. Wszystko, i, czy ja wiem... może jutro zgaśnie słońce, przecież może; albo nam je przesłoni, na zawsze, jakiś straszny potworny grzyb... Przecież może." 

E. Stachura "Opowiadania"

Czemu ten? Trafiłaś do mnie tym cytatem Scoto z prostego powodu. Po prostu mam przy sobie takiego faceta :) Choć daleko mi do perfekcyjnej pani domu i - w krytykowaniu programu o takim tytule jestem pierwszą feministką w kraju :) - to się rozczuliłam. No i skoro chłopak dobry, to czemu by się nie odwdzięczyć :) Ależ się otworzyłam :P

Jeszcze raz wszystkim dziękuję i zapraszam do pozostania ze mną. Konkursy na pewno jeszcze jakieś będą :) Tymczasem zachęcam do czytania i komentowania moich postów oraz wciąż do akcji Moja książka w Waszych rękach!

czwartek, 3 kwietnia 2014

Sobie gratuluję Alternatywnych. "Sezon 14" między recenzją a relacją

Jestem Wam winna post o Alternatywnym Elbląskim Klubie Literackim. Wspominałam parę razy, że na spotkania takowego klubu chadzam. Ale jakoś zebrać się nie mogłam, by napisać więcej. Na szczęście znalazł się pretekst - "Sezon 14".

Okładka "Sezonu 14"
Po kolei - Alternatywny Elbląski Klub Literacki to grupa literatów (poetów i prozaików) z Elbląga i okolic. Przyglądałam się ich działaniom gdzieś z boku, aż w końcu zebrałam się w sobie, poszłam na pierwsze spotkanie, bo i ja pisać lubię. To było w czerwcu minionego roku. I od tamtej pory na klubowych spotkaniach bywam. Bywam to dobre słowo, bo czasami mnie nie ma :) Niemniej, bardzo cenię sobie te spotkania. W klubie uczymy się od siebie nawzajem, omawiany swoje teksty, doradzamy sobie, krytykujemy konstruktywnie i dobrze się bawimy.
Wielu członków Klubu ma na swoim koncie publikacje - jak nie tomik wierszy, to powieść, czasem to i to. 
Spotkania autorskie tworzących elblążan (i sąsiadów) odbywają się w ramach Elbląskiej Sceny Literackiej (ESL)./Działającej przy Teatrze im. A. Sewruka Elblągu/