czwartek, 30 stycznia 2014

Gadżety mola książkowego: samoprzylepne karteczki i ołówek

To będzie dziwny i krótki(chyba) post, bo opiszę gadżet, z którego korzystam rzadko lub wcale. Taki, z którego i chciałabym korzystać i nie. Dziś biorę na warsztat samoprzylepne karteczki do zaznaczania  (plus ołówek). To gadżet nie tyle mola książkowego, co mola recenzującego. Pozwalają zaznaczyć miejsca z ciekawymi cytatami czy wątkami, które zwróciły naszą uwagę i powinny znaleźć się w recenzji. Ogólnie lubię takie bajery, od dziecka czułam się dobrze, nie tylko w księgarniach, ale również w sklepach papierniczych. Uwielbiam wybierać zeszyty, notesy i co tam jeszcze. Czasem zostają puste, ale muszę je mieć. I takie karteczki to też niezły bajer.


wtorek, 28 stycznia 2014

Moja książka w Waszych rękach - wędrówka

W tym poście będę śledziła wędrówkę książek w ramach akcji "Moja książka w Waszych rękach". Niewtajemniczeni znajdą informację tutaj - w poście rozpoczynającym zabawę.
Natomiast ten post będzie na bieżąco aktualizowany. Będą się tu pojawiały zdjęcia i linki do recenzji kolejnych osób biorących udział w zabawie. 
Książki podążają czterema ścieżkami: Wiosna, Lato, Jesień, Zima. W poniedziałek, 27 stycznia wysyłałam po jednym egzemplarzu do osób, które wygrały w losowaniu.
Tak, jak pisałam w poście "Moja książka w Waszych rękach - wyniki" z mojego domu książki powędrowały do: Wiosna: Alicya Oss Lato: Jakub Urbaniak Jesień: Monika Sylwia B Zima: Marta Gędzierska

Teraz osoby, które chcą przyłączyć się do akcji muszą śledzić ich blogi/fan page.
Poniżej podaję jeszcze dla przypomnienia zasady ogólne.  Sposób wyboru kolejnej osoby, wybiera poprzednik. 

ZASADY:
Każda osoba, do której trafią "Potomkowie pierwszej czarownicy":

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Ofiara Polikseny, Marta Guzowska

Tytuł: Ofiara Polikseny  
Autor:Marta Guzowska
Wydawnictwo WAB
Ilość stron: 429

Kiedy byłam małą dziewczynką z wypiekami na twarzy oglądałam przygody Indiany Jonesa. Dziś, dwadzieścia lat później nadal to robię :) Choć znam je na pamięć, jakość obrazu nie ta, a ówczesne poczucie humoru trąci tandetą. Może to sentyment, ale bawię się dobrze. I właśnie z Indianą kojarzy mi się Ofiara Polikseny, Wiem, że nie tylko mi i zgadzam się z teorią, że taki był zamysł autorki.

niedziela, 26 stycznia 2014

Liebster Blog - odpowiedź na nominację



Nefmi z http://readwithnefmi.blogspot.com/ nominowała mnie do Liebster Blog Award. Bardzo dziękuję. Oto odpowiedzi na Twoje pytania.


sobota, 25 stycznia 2014

Moja twórczość: Oszust (miniatura prozatorska)

W ramach piątkowej twórczości, która z powodu awarii blogera przypada w sobotę :) Mam dla Was miniaturę prozatorską. Napisałam ją na spotkanie klubu literackiego. (Tak wiem, jestem Wam winna wpis o nim ). 
Temat brzmiał "Oszust". Zapraszam do lektury.

Gadżety mola ksiązkowego: lampka do czytania

My, mole książkowi, borykamy się z różnymi problemami. Np. z niezrozumieniem. I kiedy to chcemy poczytać sobie do snu - druga połowa, współlokator czy kto tam jeszcze nagle robi się bardzo śpiący i koniecznie trzeba zgasić światło. 

Źródło: demotywatory.pl
 Albo - jedziesz sobie pociągiem, autobusem, podróż ciągnie się godzinami. Inni mogliby narzekać, ale nie my, pożeracze książek. Kochamy wielogodzinne trasy,  tyle jest wtedy czasu na czytanie. Jednak kierowca wyznaje zasadę "ciemno na zewnątrz, ciemno w środku".

czwartek, 23 stycznia 2014

Moja książka w Waszych rękach - wyniki :)



I oto dziś ten dzień. Losowanie. Tak, jak wspomniałam: w akcji powędrują cztery książki - na ścieżkach Wiosna - Lato - Jesień - Zima. 

Wczoraj informowałam, że po utworzeniu wydarzenia na facebooku - przybyło chętnych, a gdy udostępniłam je na prywatnym profilu, to już w ogóle było ich mnóstwo. 




poniedziałek, 20 stycznia 2014

Pod Mocnym Aniołem (film - recenzja)



To film, dzięki któremu przeczytałam książkę. Kiedy dowiedziałam się, że  „Pod mocnym aniołem” będzie w kinach, postanowiłam, że najpierw przeczytam to co napisałam Pilch. Więc ma plus na samym początku. Plusów będzie kilka, ale i minusów nie zabraknie.



To był dobry film, żeby nie było. Ale. No właśnie będzie ale. Na początek, żebyśmy się zrozumieli odsyłam do mojej recenzji książki, bo bez porównań się nie obędzie. Pominę więc fabułę, bo o niej pisałam tam.

Nie będę wymienić najpierw plusów, a potem minusów lub na odwrót, będę wędrować między odczuciami pozytywnymi i negatywnymi.

piątek, 17 stycznia 2014

Spady pokonkursowe: "Wartość" - fragment 4 - ostatni

Piątkowy wpis to twórczość :) Dziś czwarty, ostatni  fragment opowiadania pt. "Wartość". Dla niewtajemniczonych:
Fragment 1 i informację skąd to opowiadanie się wzięło możecie przeczytać w TYM POŚCIE Fragment 2 - TUTAJ
a Fragment 3 TUTAJ 

***
 - Też nie trafiłeś. Chłopaka – odparł szczęśliwy, że w końcu może powiedzieć to na głos, ale na jego rozmówcy nie zrobiło to takie wrażenia, jak sobie wyobrażał. Dzieciak kiwnął głową, rzucił „a to fajnie” i tyle. Gdy nowo poznani "kumple" zajęli swoje miejsca w sali rozbrzmiała muzyka. Następnie uprzejmy męski głos, gdzieś z oddali gorąco powitał publiczność w studio i przed telewizorami. Po chwili na scenie pojawił się jego właściciel - Eryk Nuworysz. - W historii telewizji szukano już różnych osób: wokalistów, tancerzy, aktorów, kabareciarzy, gimnastyków, modelki czy kucharzy – mówił wesoło. – Ale u nas nie trzeba mieć tych wszystkich talentów, choć oczywiście są mile widziane. My przede wszystkim szukamy ludzi z osobowością. Takich, którzy zaciekawią innych. Proszę państwa, dziś na żywo finałowy odcinek najpopularniejszego programu rozrywkowego: Zostań celebrytą! – krzyknął rozentuzjazmowany, po czym zaprosił widzów na krótką przerwę reklamową. To nic, że program dopiero się zaczął. Kiedy telewidzowie wysłuchiwali pochwał pod adresem proszków do prania, byli utwierdzani w przekonaniu, że właśnie ten, a nie inny bank daje najlepszy kredyt hipoteczny oraz namawiani do kupna nowego modelu samochodu, w studiu trwała przerwa techniczna. Zmieniano dekoracje na wejście pierwszego uczestnika. Po jakiś siedmiu minutach reklam, tymsamym kilkuset tysiącach złotych zarobku nadającej program stacji telewizyjnej, na scenę weszła młoda dziewczyna. Przekonywała jurorów, a przede wszystkim widzów, że celebrytką to ona się już właściwie urodziła. Wszak lubi dobrze wyglądać, obracać się w ciekawym towarzystwie, czyta wszystkie kolorowe pisemka, a wygraną rozdysponuje zgodnie z życzeniem jej fanów. - Na mojej stronie internetowej uruchomię sondę. Jeśli twierdzicie, że powinnam coś w sobie zmienić, wyraźcie to! – namawiała. - Wskażacie którą część ciała powinnam ulepszyć. Tej, która uzyska najwięcej głosów, zrobię operację plastyczną. I na to właśnie pójdzie wygrana. Kochani, nie interesuje mnie sława - mówiła starając się być przekonująca. - Chcę być dla was i to wy będziecie decydować, jaka mam być – uśmiechnęła się na koniec. Maciek z Kubą wymienili się spojrzeniami. Obaj stwierdzili, że zagłosują na wymianę mózgu. Jury, w skład którego wchodzą oczywiście celebryci, a także po raz pierwszy producentka i reżyserka programu, Amelia Kesz mieli mieszane uczucia. Amelii co prawda pomysł się spodobał, ale nie mogła wybaczyć sobie ani dziewczynie, że sama na to nie wpadała. Ogólnie dziewczyna zyskała dość pozytywne opinie, a Eryk Nuworysz gorąco namawiał widzów do wsparcia kandydatki wysyłając sms za jedyne pięć złotych z VAT. Potem swoje pięć minut mieli jeszcze między innymi: alkoholik, który obiecał, że będzie rzucał nałóg ”na żywo”, dwudziestopięcioletni prawiczek, przekonywujący, że zachował cnotę dla którejś ze swoich fanek i treserka jaszczurek, która po prostu chciała pokazać swoje zwierzątka. Jako ostania na scenę weszła Marta Debet. Amelia Kesz o mało nie zemdlała na widok "tej idiotki ze sklepu". Już ona się postara, żeby kobieta nie miała szansy na wygraną. Marta natomiast nie dostrzegła swojej klientki, oślepiło ją światło reflektorów, więc publiczność była dla niej czarną plamą. Próbowała dostrzec syna, bez skutku. - Marta opowie swoją historię poprzez muzykę - zapowiedział Nuworysz. - Będzie grała na fortepianie i śpiewała, a w międzyczasie na ekranie z tyłu będą pańśtwo mieli okazję podziwiać pokaz multimedialny stanowiący tło. Marto, zapraszamy - uśmiechnął się do uczestniczki. - Zaprezentuję utwór "Dla ciebie", który dedykuję synowi – powiedziała patrząc ślepo w publiczność. Nadal nie widziała syna, ale kamery go uchwyciły i chłopak pojawił się na ekranie, z którego zniknął na kilka sekund, by pojawić się znowu - na zdjęciach z dzieciństwa. Kuba nie potrafił ukryć zażenowania. Siedzący obok niego Maciek poklepał go krzepiąco po ramieniu. Publiczność dostała gęsiej skórki, gdy tylko Marta się odezwała. Wrażenie zrobił na nich zarówno głos, jak i znaczenie słów. Kobieta opowiadała o nieszczęśliwszym życiu, o wrednym mężu, który bił i znęcał się nad nią, o pracy na trzech etatach, o tym, że przysypia siedząc na kasie i o ludziach, którzy mają ja za gorszą, bo jest biedna. Śpiewała o chwilach, w których nie miała co wrzucić do garnka, kiedy chodziła do przytułku dla bezdomnych po obiad dla syna, aż wreszcie zaśpiewała, że zrobi dla swojego chłopca wszystko. – Łącznie z operacją plastyczną – wtrąciła miedzy wierszami, przypominając propozycję pierwszej kandydatki na celebrytkę, czym zasłużyła sobie na aplauz publiczności. – Dla ciebie synu wszystko! Dla ciebie się sprzedam! – wykrzyczała wprowadzając publiczność w szał. Ludzie bili brawo, gwizdali, skandowali imię Kuby. Marta stanęła pokornie przed jurorami, a kiedy zapalono światła w ich gronie dojrzała klientkę, która wczoraj ją obraziła. Wiedziała już, że tamtym zachowaniem zaprzepaściła szansę na wygraną, zaprzepaściła szansę swojego syna. Ale Amelia Kesz po raz pierwszy w życiu nie widziała co powiedzieć. Swoją drogą, rzadko kiedy zdarzyło się jej mówić mądrze, ale tym razem przynajmniej potrafiła mądrze milczeć. Eryk Nuworysz żwawym krokiem wszedł na scenę nie mogąc wyjść z podziwu nad show, jakie dała Marta. Wiedział, że o tym odcinku będzie się mówić jeszcze długo. Idealnie. - Och, ja już chyba wiem na kogo wyślę SMS. A wy? - zwrócił się do widzów. Już za 10 minut poznamy zwycięzcę. Ich losy leżą w waszych rękach. Macie 10 minut na wsparcie swojego faworyta. – powtórzył - Tymczasem zapraszamy na przerwę reklamową. Kuba zerwał się z miejsca i nie zważając na protesty ochroniarzy, wbiegł za matką na zaplecze. Spojrzał na nią przez łzy. - No nie becz, bo też zacznę, a muszę jakoś się trzymać podczas ogłaszania wyników – uśmiechała się kobieta. - Co ty wyprawiasz, mamo? - Nie przejmuj się mną, niczego nie żałuje - zapewniała go. Chłopak pokręcił z niedowierzaniem głową. Pracownicy stacji nadstawili ucha. Szykuje się wymiana zdań, czas uruchomić ukryte kamery. Show must go on. - Mamo, ty nic nie rozumiesz. Myślisz, że robisz coś dla mnie, a ja jestem zbyt pokorny żeby to przyjąć. Ale jest dokładnie na odwrót. Ja wcale nie jestem zadowolony z tego co robisz, a ty nie robisz tego dla mnie, tylko dla siebie – w końcu wygarnął to, co od dawna leżało mu na sercu. - O czym tu mówisz kochanie, przecież robię co mogę, żebyś mógł się rozwijać, wykupuję lekcje śpiewu, naukę gry na instrumentach, zaharowuję się, a ty mówisz, że to nie dla ciebie? – Nie mogła zrozumieć syna. - Bo mnie nie słuchasz. Tyle razy ci mówiłem, że chcę grać owszem, ale w piłkę. Radzę sobie coraz lepiej. Dostałem propozycje, żeby grać w juniorach naprawdę dobrego klubu, a ty robisz wszystko, żebym nie miał czasu na treningi. - Ale marzyłeś o tym, żeby być muzykiem – upierała się Marta. - To ty o tym marzyłaś, mamo. Ale dziadkowie kazali ci się uczyć. Jesteś obrażona na cały świat, uniosłaś się dumną i dlatego podjęłaś się takich ciężkich prac, żeby pokazać wszystkim, jaką jesteś ofiarą. Nawet nie szukałaś pracy w zawodzie. Bo jeszcze byś ją znalazła, i wtedy wyszłoby na jaw, że coś ci się udało – wyrzucił z siebie, odwrócił się na pięcie i wrócił na sale. Ochroniarze nie pozwolili mu jednak opuścić budynku. Kiedy wszedł rozległy się brawa, ludzie znowu zaczęli skandować jego imię. Maciek powiedział mu, że jego rozmowa z matką była transmitowana. - Co za emocje, proszę państwa – odezwał się prowadzący. - Tak właśnie jest u nas, zawsze coś się dzieje. A będzie się działo jeszcze więcej. Już za parę chwil poznamy zwycięzcę, ale najpierw mam dla was kolejną niespodziankę. Nie wiem czy ta historia dorówna tej, którą opowiedziała Marta, ale to po części moja historia - zrobił teatralną pauzę. - Będziecie mogli poznać mnie bliżej w naszym kolejnym programie „Wielki Coming Out” – krzyknął. - Tak moi drodzy, widzę po waszych twarzach, że domyślacie się, co chcę wam powiedzieć. Jestem gejem i poprowadzę program, w którym kolejne znane osobistości zdradzą swoje prawdzie ja. Ja robię to już dziś i chciałbym z tego miejsca pozdrowić mojego ukochanego Maćka - spojrzał w kierunku, w którym prawdopodobnie siedział Maciej. – Skarbie, obiecałem ci, że świat się o nas dowie! Kuba spojrzał na swojego sąsiada, który tak jak przed chwilą on, nie wiedział, co ze sobą zrobić. - Widzisz – odezwał się w końcu Maciej. – Twoja matka przynajmniej ma świadomość, że się sprzedaje – powiedział cicho i wyszedł z sali. Koniec

środa, 15 stycznia 2014

Gadżety mola książkowego: wanna plus świeczki

Dziś tak trochę pół żartem, pół serio. Trudno uznać wannę i świeczki i za gadżet stricte dla mola książkowego, ale powiedźcie sami, czyż w takich okolicznościach nie czyta się fantastycznie? Czysty relaks!
Ciepła woda, pachnący płyn do kąpieli i równie aromatyczne świeczki zapachowe... Słowem raj! Niestety istnieje tu ryzyko zniszczenia książki. Odradzam czytanie w ten sposób książek z biblioteki lub pożyczonych od znajomych. Nawet wysuszona będzie nosiła na sobie znamiona podtopienia w postaci pomarszczonych stron. Wiem, bo dwa razy udało mi się zamoczyć książkę, ale co ciekawe nigdy w wannie, a czytam w ten sposób bardzo często. Raz zostawiałam ją - na podwórku przed domem - pogoda była piękna, ale bardzo szybko słońce zastąpiła ulewa. Druga ucierpiała w łazience. Weszłam tam z książką w ręku,  by coś wziąć. Położyłam ją na pralkę, ta akurat wirowała.. Książka wpadła prosto do miski z namoczonym ubraniem. Pierwsza wspomniana była z biblioteki, druga pożyczona od koleżanki. Och, biłam się w pierś...
Ale w wannie nic takiego nie miało miejsca, więc nie zrezygnuję z tej przyjemności... A gdy się dorobię lub odpowiednio uśmiechnę do kogoś z bliskich to sprawie sobie (lub dostanę? :) ) taki specjalny stojak na wannę, na którym oprócz książki postawię kieliszek wina... :)  I oczywiście opiszę go w "Gadżetach mola książkowego"...
A w takich okolicznościach relaksowałam się dziś...


wtorek, 14 stycznia 2014

Rozstrojony nastrój - Najciemniejsza część lasu, R. Campell



Tytuł: Najciemniejsza cześć lasu
Autor: Ramsey Campbell
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 368


Rozstrojony nastrój

To chyba będzie do tej pory najbardziej niekorzystna recenzja na blogu. Ale mam wrażenie, że jeszcze nigdy nie czytałam takiej nudnej książki. Męczyłam się z nią, jak z mało którą. Choć plus za to, że w ogóle ją skończyłam (Tak, mam takie, które odłożyłam na półkę będąc w połowie...). Zabrakło w niej tego, co najważniejsze - akcji, czegoś, co sprawiałoby, że z zaciekawieniem przedkłada się kartkę po kartce. Jak dla mnie nie było tam żadnej aury tajemniczości, choć wydaje mi się, że autor robił, co mógł, by ta tajemniczość była wszechobecna. No i przedobrzył. Jak wskazuje nam tytuł i zdradza opis na okładce – tę aurę i nastrój miał budować las. Ale tego było ZA DUŻO. Według mnie ten nastrój był nieco rozstrojony. Czegokolwiek by nie zrobili bohaterowie, czegokolwiek by nie powiedzieli, gdziekolwiek by się poszli – zawsze temu towarzyszył komentarz o reakcji lasu. On podrapał się po nosie - a liście spadły z drzewa, ona zamknęła drzwi -  a las rzucił cień na te drzwi. Oni słuchali muzyki, ale las grał własną pieśń. to nie są cytaty, ale tak to mniej więcej wyglądało. I było beznadziejne.
Uwaga, dalej mogą być mini spojlery

sobota, 11 stycznia 2014

Moja książka w Waszych rękach!

Tak, jak obiecałam mam dla Was zabawę. Zapraszam do udziału w akcji  "Moja książka w Waszych rękach". Jak wspomniałam w TYM poście, książki pt. "Potomkowie pierwszej czarownicy" nie można kupić. Dlatego muszę zrobić coś, by trafiła w Wasze ręce. Akcja wędrującej książki wydaje się być dobrym sposobem (tu przesyłam pozdrowienia dla Pani Anny Matysiak, którą część z Was być może kojarzy z projektu "Przeczytaj i podaj dalej", który mnie zainspirował). Moja zabawa będzie bardzo podobna, ale dodam coś od siebie.
Nie wiem jak i czy w ogóle potoczą się dalsze losy mojej książki, ale w mojej głowie jest pomysł na serię, której roboczy tytuł brzmi "Cztery pory roku". Z tego powodu, ale również dlatego, że mam trochę tych książek w domu :), puszczę w obieg nie jedną, a cztery. Będą jednocześnie wędrowały ścieżkami o nazwach: Wiosna, Lato, Jesień, Zima.

To jak? Chętni? Gotowi?

Zasady są proste: książka wychodzi z mojego domu i wędruje do Was, a następnie każda osoba, do której trafią "Potomkowie pierwszej czarownicy":
  • robi sobie z nią zdjęcie i wysyła mi, 
  • czyta, zamieszcza recenzję/opinię i koniecznie informację, z której jest ścieżki, czyli pory roku (należysz do tej pory roku, do której należała osoba od której otrzymasz książkę) i wysyła mi do tego wpisu
  •  zamieszcza banner promujący akcję i jej zasady. /Kod do bannera na końcu posta/
  •  wpisuje do książki dedykację dla mnie :) Zazwyczaj to autorzy wpisują się czytelnikom, ale ja bardzo chciałabym otrzymać taki wpis od Was. Ale i ja przed wyruszeniem książki w drogę coś w niej napiszę
  •  przesyła dalej, do zwycięzcy losowania na swoim blogu 
  • nieobowiązkowe, ale będzie mi bardzo miło: jeśli masz konto na portalach społecznościowych, gdzie tworzy się biblioteczki, dodaje się recenzje o przeczytanych książkach itp. to możesz zamieścić tam opinię o "Potomkach pierwszej czarownicy"
By akcja nie utknęła w martwym punkcie, niech książka w każdym domu przebywa góra dwa tygodnie. Jeśli uważacie, że to za krótko - dajcie znać w komentarzach - zmienimy na trzy. Książka nie jest zbyt okazała - ma 168 stron, choć trzeba przyznać, że druk jest dość drobny.

Gdy książki do mnie wrócą zrobię cztery losowania. Do zwycięzcy z każdej ścieżki prześlę nową książkę, już na użytek własny z osobistą dedykacją. Jeszcze nie wiem ile potrwa akcja, będzie to zależało od zainteresowania itp., ale na pewno o zbliżającym się końcu poinformuję odpowiednio wcześnie.

Mam nadzieję, że pomysł Wam się podoba i znajdą się chętni. Bardzo zależy mi na Waszych opiniach i tak jak pisałam tutaj, chciałbym napisać ciąg dalszy ( a może nawet już zaczęłam :)), ale muszę wiedzieć czy warto. Nie bójcie się pisać prawdy, nie czujcie się zobowiązani, żeby być dla mnie miłym. Piszcie, co myślicie. Być może Wasze opinie pozwolą mi przekonać wydawców, by wznowili tę część i wydali kolejną (kolejne:) ). Albo wybiją mi z głowy ten pomysł...

A teraz zasady dotyczące zgłaszania się, Wy możecie mieć swoje. Oby nie zniechęcały potencjalnych uczestników :)

- zgłaszasz się w komentarzu poniżej, w treści wpisujesz "Zgłaszam się" i podajesz adres mejlowy, bym mogła skontaktować się z Tobą, jeśli wygrasz. Zwycięzcę (w moim przypadku czterech zwycięzców) drogą losowania z kapelusza (albo czapki) wybierze moja trzyletnia córeczka
- dodajesz mój blog do obserwowanych na Google
- nieobowiązkowe, ale bardzo mnie ucieszy i pomoże wypromować akcję: zamieszczasz banner akcji na swoim blogu, polubisz fan page mojego bloga na Facebooku, a na swoim profilu udostępnisz informację o akcji. Możesz też "wziąć udział" w wydarzeniu "Moja książka w Waszych rękach" na FB.

Zgłaszać się można od momentu ukazania się tego posta, to jest od soboty 11 stycznia do 23 stycznia  do godziny 16.00. Tego dnia są urodziny mojej córeczki, gdy wróci ze żłobka :) odbędzie się losowanie. Następnego dnia książka wyruszy do zwycięzców. 

A więc: czas start! 
Zapraszam, 
Zuzanna Gajewska, autorka książki pt."Potomkowie pierwszej czarownicy"
...
Kod do bannera:
<a target="_blank" href="http://szufladopolka.blogspot.com/2014/01/moja-ksiazka-w-waszych-rekach-wedrowka.html"><img width=150 src="http://2.bp.blogspot.com/-z2xq8WNr5VY/UtGhafZV12I/AAAAAAAAAWI/pW_rtRxN25s/s1600/baner.JPG" /></a>

piątek, 10 stycznia 2014

Spady pokonkursowe: "Wartość" - fragment 3.

Wciąż trzymam się postanowień :) Piątki mają być twórcze i są. Zapraszam do przeczytania trzeciego fragmentu opowiadania pt. "Wartość".


Fragment 1 i informację skąd to opowiadanie się wzięło możecie przeczytać w TYM POŚCIE
Fragment 2 - TUTAJ

Wartość - fragment 3
Amelia Kesz usadowiła się wygodnie w rozkładanym fotelu w gabinecie odnowy biologicznej. Nie wierzyła w żadne siły wyższe, ale gdyby miała powiedzieć, jak wygląda raj, to dla niej właśnie tak. Tu mogła się zrelaksować, mnóstwo osób biegało przy niej, aby zapewnić jej komfort. Masowali ją, dbali o skórę, włosy i paznokcie, a kiedy miała ich dość, po prostu dawali jej święty spokój, żeby  popijając owocowy koktajl mogła posłuchać relaksującej muzyki. Dziś była właśnie w takim nastroju, że wolała pobyć sama. Ta kretynka z hipermarketu nieźle napsuła jej krwi. I jeszcze naraziła autorytet przed synem. Nie żeby miała z nim szczególnie dobry kontakt, ale wolała wierzyć, że jest dla niego jakimś tam wzorem.
Dlaczego ona musi spotykać na swojej drodze takich ludzi? Faktem jest, że miała dobrze usytuowanych rodziców, którzy znali pewne ważne osobistości, ale to był tylko przypadek. A zarzucenie jej, że osiągnęła coś przez łóżko? To już przesada. To jej sprawa z kim sypia. A że lubi seks, sypia z kim popadnie. Swoją drogą, dobrze było by mieć pewność kto jest ojcem Kevina. Westchnęła ze złością. Znowu tłumaczyła się sama przed sobą. Nienawidziła tego. To wszystko przez tę kobietę. Powinna wziąć pod uwagę jaki zaszczyt ją spotkał, że pracuje w markecie, który powstał z myślą o ważnych osobistościach. Przeciętny Kowalski możne tam sobie co najwyżej półki pooglądać.
- Cholera - zaklęła pod nosem na dźwięk telefonu.
Znowu zapominała go wyłączyć, a przecież miała odpoczywać. Nie musiała sprawdzać kto dzwoni – poznała po melodii, a właściwie po imitacji baraniego śmiechu. Eryk Nuworysz jest całkiem dobrym pracownikiem i niezłym prowadzącym, ale trafił do branży przez jeszcze większy przypadek niż ona. I choćby nie wiadomo jak się starał, zawsze będzie mu wychodziła słoma z butów. Kupował sobie każdy nowy gadżet i chwalił się nim, jak dzieci zegarkiem po komunii w PRL-u. Wrzucał do sieci filmiki z poradami „gwiazdy” dorabiając na kliknięciach. Żenada.
- I jak tam? Wszystko dopięte na ostatni guzik? – zaczęła bez powitania. – Nie mogę doliczyć się uczestników, kto jest ostatni?
- Fajna kobieta, pięknie gra i śpiewa. Naprawdę utalentowana – podkreślił.
- Nie szukamy ludzi z talentami, tylko z historią – przewróciła oczami. - Mają chodzić na imprezy, gościć w śniadaniówkach, pozować do zdjęć. Słowem mają na nas zarabiać. Jak stwierdzimy, że potrzebują talentu, to wydamy im książkę lub nagramy płytę. Najpierw musimy zarobić, potem zajmiemy się inwestowaniem. I tak już wpakowaliśmy w to sporo kasy. – Tyle lat w branży i jeszcze niczego nie pojął.
- Ale dostała od jurorów przepustkę do kolejnego etapu – tłumaczył. - Musimy ją pokazać.
- To ja mówię, co musimy pokazać, a nie jurorzy.
- Ale ona jest już przygotowana – nie dawał za wygarną. Amelii przeszło przez głowę, że pewnie kobieta jest biedna, a ten ma sentyment do biedaków. - Przecież to już jutro.
Cisza.
- Ale znajdzie się jakaś historia – westchnął. - Jest samotną matką, znaczy rozwódką, nie ma kasy, a synkowi chcę dać gwiazdkę z nieba.
Czyli miała rację. Biedota.
- W końcu mówisz do rzeczy. Tylko zadbaj, żeby synek był na sali.
- Oczywiście.
I pamiętaj o finale Nuworysz. Jak się postarasz, to może jeszcze raz ponegocjujemy w kwestii wynagrodzenia za twój udział.

Czwarty, ostatni fragment za tydzień

środa, 8 stycznia 2014

Moja książka!


Kilkakrotnie gdzieś pomiędzy wierszami informowałam Was już, że czekam na wydanie mojej debiutanckiej książki. No i wreszcie jest! Wczoraj odebrałam ją (a właściwie je) z biura Fundacji Elbląg, która była organizatorem konkursu literackiego, w którym to publikacja rękopisu była nagrodą.

Autorką okładki jest pani Ania Wojszel. 



Teraz czas, by książka trafiła w Wasze ręce! Zamierzam zrobić akcję wędrującej książki, do której natchnął mnie projekt "Przeczytaj i podaj dalej" na blogu Pani Anny Matysiak. Moja akcja będzie nieco inna, muszę na spokojnie przygotować zasady, baner i takie tam. Ale ruszy jeszcze w tym tygodniu. Bądźcie czujni. Jeśli oczywiście macie ochotę ją przeczytać.

Pozwólcie, że jeszcze trochę sobie pogadam. O swojej radości z wygranej pisałam tutaj. Teraz napiszę o tym, co się czuje trzymając w rękach swoją książkę. Albo nie napiszę. Tego się nie da opisać :) To może lepiej o samej książce. Ale tak o swojej? Też ciężko.Spróbuję, jednak będzie krótko. Resztę zostawiam Wam.








„Potomkowie pierwszej czarownicy” to powieść przygodowa z elementami fantastyki, skierowana głównie do młodzieży, ale i pozostałych grup wiekowych lubiących tego typu literaturę. Akcja rozgrywa się w czasach współczesnych, ale tłem wydarzeń jest mitologia słowiańska, dlatego nie brakuje tu wycieczek do wczesnego średniowiecza. Głównymi bohaterkami są cztery studentki pierwszego roku olsztyńskiej uczelni: Magda, Basia, Matylda i Kornelia, których losy krzyżują się, gdy pewnego dnia utknęły razem w windzie. 

"Potomkowie pierwszej czarownicy” to z założenia pierwsza część sagi „4 pory roku”, pracuję już nad kolejną, ale to czy ją napiszę zależy od kilku spraw. Głównie od tego czy czytelnikom pierwsza spodoba się na tyle, żeby chcieli czytać dalej. A żebym to mogła wiedzieć potrzebne mi są Wasze opinie. Stąd pomysł na akcję wędrującej książki, bo w księgarniach niestety jej nie znajdziecie. Organizatorem konkursu literackiego, którego wynikiem jest niniejsza publikacja ( i zarazem wydawcą) jak już wspomniałam jest fundacja. Książka nie będzie sprzedawana, z założenia nie ma przynosić zysków ani fundacji, ani mi. Wydrukowano jedynie 200 egzemplarzy promocyjnych, z czego ja otrzymałam połowę. 
Fajnie mieć na półce swoje książki :)

Jedynym sposobem, aby trafiła ona do czytelników - jest oddanie jej w ich ręce. Takie wędrowanie z recenzją gratis byłoby dla mnie idealnym rozwiązaniem, bo opinie mogą się też przydać przy ewentualnych rozmowach z wydawnictwami. Bo prawa do wznowienia i kontynuacji serii, jakby się kto pytał, to mam :)



To tyle. Zabieram się do pracy na zasadami akcji i mam nadzieję, że znajdą się chętni. Ale spokojnie, konkursy, w których książkę będzie można wygrać i mieć też będą. Później.