poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Amnezja. Gregg Hurwitz



 Tytuł: Amnezja
Autor: Gregg Hurwitz
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 368

Kiedy byłam mała moja ciocia miała w przedpokoju toaletkę z trzema lustrami - jedynym głównym i dwoma skrzydłami, które można było złożyć do wewnątrz. Uwielbiałam się przy tych lustrach bawić - odbicia odbijały się od odbić - wszędzie byłam ja, jak w salonie luster (nie żebym miała parcie na szkło, tudzież lustra :)).
W każdym razie, kiedy czytałam tę książkę, od razu przypomniała mi się toaletka mojej cioci.
Bo tak: Gregg Hurwitz, pisarz - autor kryminałów napisał kryminał, w którym głównym bohaterem był pisarz kryminałów, który został uwikłany w kryminalną zagadkę, postanowił ją rozwiązać i napisać o tym książkę - kryminał. Uff..., nie pomyliłam się? Zresztą oryginalny tytuł brzmi The crime writer, z ang. Autor kryminałów. Swoją drogą tłumaczenia tytułów to temat na osobny post :)

środa, 21 sierpnia 2013

Szlakiem Mazurskich Legend - cz.3 ostatnia.


Dzień po rowerowej wycieczce daliśmy odpocząć naszym nogom i z rowerów przesiedliśmy się do.. kajaków. Podziwialiśmy więc okolice Kruklanek, ale rzeźby ominęliśmy szerokim łukiem (bez negatywnego wydźwięku). Kolejnego dnia pogoda była kapryśna, więc poszliśmy na łatwiznę i przesiedliśmy się do samochodu. I tak resztę odwiedziliśmy już w ten sposób.
Z Kruklanek wybraliśmy się w stronę Pozezdrza przez Kuty.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Łowcy głów - Jo Nesbo


 Tytuł: Łowcy Głów
Autor: Jo Nesbo
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 219

Jak przygotujesz się do rozmowy kwalifikacyjnej? Zrobisz wywiad na temat przyszłego pracodawcy? Zapoznasz się z polityką firmy? A może podkoloryzujesz swoje CV? To ostatnie nie przejdzie, jeśli firma, w której chcesz pracować zleciła znalezienie pracownika agencji rekrutacyjnej, w której łowcy głów takich, jak ty,  zjadają na śniadanie.

Główny bohater powieści Nesbo, Roger Brown jest właśnie łowcą głów. Całkiem niezłym, żeby nie powiedzieć najlepszym. Jak już kogoś polecił, to ten ktoś dostał pracę. Ale spotkanie z nim nie jest zwykłą rozmową kwalifikacyjną, a prawdziwym przesłuchaniem z wykorzystaniem praktyk stosowanych przez amerykańskich śledczych. Roger Brown zwraca uwagę na wszystko, od wykształcenia i doświadczenia zawodowego poprzez mowę ciała po ubiór i perfumy, których używa poszukujący pracy. Przede wszystkim jednak interesuje go, jakie dzieło sztuki kandydat ma w domu. Musi to wiedzieć, by móc je ukraść.

sobota, 17 sierpnia 2013

Szlakiem mazurskich legend - cz.2

Jak przystało na szlak rowerowy, część punktów odwiedziliśmy poruszając się na rowerze, nie takie byle co - 30 kilometrów :)



Na rowerową wycieczkę wybraliśmy punkty na południowy wschód od naszej bazy. W pierwszej kolejności udaliśmy się do Możdżan, tam czekały na nas trzy punkty.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Szlakiem mazurskich legend - relacja wstępna plus konkurs

Moje podróżowanie szlakiem mazurskich legend dobiegło końca. Szkoda, ale nie ma tego złego - internet mam znów, więc w końcu mogę coś napisać. Jak pisałam wcześniej - link, do zobaczenia jest 27 punktów. Ambicje miałam, by zobaczyć wszystkie, niestety nie udało się. Ale jak pocieszył mnie małżonek - musi zostać aura tajemniczości. I pretekst, by wrócić. Do kompletu zabrakło trzech, przy czym jeden, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa został przez kogoś usunięty - ale po kolei.

Cały szlak rowerowy ma 102 kilomentry i leży na terenie gmin Kruklanki i Pozezdrze, przystanki są ponumerowane. Nazwy przystanków są jednocześnie tytułami legend opisanych w książce "Mazurskie Opowieści" Jadwigi Tressenberg. Na miejscu na zwiedzających czeka (przynajmniej teoretycznie) rzeźba wykonana przez Józefa Niewińskiego i skrócony opis legendy. Z racji tego, że czasu było mało i, co tu dużo mówić, wraz z mężem nie jesteśmy wytrawnymi kolarzami, poruszaliśmy się według własnego uznania, różnymi sposobami w zależności od różnych warunków, w tym pogodowych. Naszą podróż opiszę według kolejności jaką my pokonaliśmy.

Nasze podróżowanie opiszę w kilku częściach. Pierwszą dodam tu, a potem jak dodam następne, to podlinkuję, bo każdą zamierzam dodać jako osobny post, bez zbędnych słów wstępu :) Dobra, koniec paplaniny, czas  pisać.

Dwa pierwsze punkty zobaczyliśmy jeszcze w dniu przyjazdu. Na miejscu powitał nas deszcz i towarzyszył przez odpoczynek po podróży, rozpakowywanie i planowanie atrakcji na najbliższe dni, gdy jego natężenie nieco zmalało, siedliśmy do samochodu, by zobaczyć najbliższe punkty.

Padło na numery 27 i 23.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Szlakiem mazurskich legend

Jakiś czas temu pisałam o stosiku na urlop. Czytam, nie powiem, ale w końcu urlop to wypoczynek, tudzież zwiedzanie. Ale to się nie wyklucza. Wręcz przeciwnie.
Na urlopie jestem z mężem, o tym, że gdzieś wyjedziemy i mniej więcej kiedy wiedzieliśmy już dawno - data była uzależniona od wolnego w pracy. Pozostawało pytanie gdzie? Musiało być niedaleko, bo czasu mało i szkoda godzin na podróż. Mieliśmy i zwiedzać i odpoczywać. I tu pomógł wujek Google i naprawdę miał dla mnie dobrą wiadomość.i
W ten o to sposób siedzę sobie teraz w restauracji (z dostępem do internetu) w Kruklankach, a na terenie tej i sąsiedniej gminy Pozezdrze wiedzie rowerowy szlak Legend Mazurskich. Szlak powstał na podstawie książki "Mazurskie Opowieści" Jadwigi Tressenberg.
Do zobaczenia jest 27 punktów. Przystanki brzmią tak, jak tytuły opowiadań. W każdym z tych miejsc znajdziemy rzeźbę nawiązującą do treści legendy i jej skróconą wersję. Relację (najprawdopodobniej w częściach), ma się rozumieć z dokumentacją foto i połączoną z recenzją książki zamieszczę tu w najbliższym czasie, ale wtedy, gdy będę miała lepszy dostęp do sieci.
Na razie widziałam 9 punktów, więc jeszcze jest trochę do zobaczenia. Gorzej, że te, które zostały są nieco dalej i plan był, by pojechać samochodem, a ten, jak na złość się popsuł.

Tytuł legendy i przystanku: "Kokosze i pałac"


Ps: Jak już zamieszczę pierwszą relację, to ogłoszę mały konkurs :)

czwartek, 8 sierpnia 2013

O smoku, księżniczce i strażniku, czyli Paskuda&co


Tytuł: Paskuda&co
Autor: Magdalena Kozak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 300


Za górami, za lasami, w niedostępnej krainie król srogi córę swą nadobną w brylantowej wieży z kości słoniowej uwięzić kazał. Niezwyciężonego rycerza, o czarnym sercu, dla ochrony przed chmarą zalotników jej przydał i smoka srogiego przy wieży ulokował. Jednak piękny i mężny królewicz niczego się nie uląkł...

Tyle można przeczytać w oficjalnych kronikach, ale wiemy przecież kto płaci kronikarzom.
Naprawdę było tak:

Król, owszem srogi, córa... o całkiem miłej aparycji, wieża – średni standard niedofinansowanego dewelopera, niezbyt kwalifikowany strażnik, a smok... A smok był faktycznie srogi. I paskudny…

Tyle za wydawcą. Teraz ja.

Żałuję, że przeczytałam tę książkę...zanim wyjechałam to urlop. To jest podręcznikowy przykład książki, którą powinno się czytać siedząc na pomoście nad jeziorem. Choć przez nagłe ataki śmiechu istniałoby prawdopodobieństwo wpadnięcia do tego jeziora.  Ale czytałam w moim kącku, więc wierzę, że jej nie sprofanowałam.
Zbiór zabawnych opowiadań tworzących spójną całość, przy czym jedno jest lepsze od drugiego. Lekkie i przyjemne, czyta się w okamgnieniu.
Jeśli wydaje wam się, że wiecie coś o zamkniętych wieży w księżniczkach, pilnujących je smokach i/lub strażnikach to polecam lekturę. Bo pewnie nic nie wiecie.
Tytułowa Paskuda, nazywana czule Pasią to smok, nie Księżniczka, choć to pewnie ona że względu na pochodzenie powinna występować w tytule. Ale mogłaby na niego zasłużyć, zważając, że miała problem z trądzikiem.
Księżniczkę jej ojciec, Książę Pan, zamknął w wieży, bynajmniej nie dlatego, że konkurenci walili do zamku drzwiami i oknami błagać o jej rękę. Ale do wieży przybywali licznie. No ale tam już czekała na nich Paskuda. I strażnik - z marzenia rycerz, z pochodzenia wieśniak, więc co mu po marzeniach. I może się zdziwicie, ale "dawno, dawno temu" trubadurzy znali "Białego misia", który to utwór szczególnie polubiła Pasia.
Ma się rozumieć w książce nie zabrakło wątku miłosnego, wszak po coś ta Księżniczka w tej wieży siedziała.
Nie ma co tu się rozpisywać. Jeśli potrzebujecie czegoś na poprawienie humoru, na przerwę między klasyką lub horrorami/kryminałami sięgnijcie po Pasię i spółkę.

Moja ocena: Półka (pełna skala tutaj)

Ocena tradycyjna: 7/10


wtorek, 6 sierpnia 2013

Z najwyższej półki - czyli jak będę oceniała książki



Przy recenzji książki "Podatek" wspomniałam, że zamierzam wprowadzić własny system ocenienia.  Skala będzie czterostopniowa, nie będę posilała się liczbami ani gwizdkami, ale miejscem w którym  daną książkę przechowuję (przechowywałabym, gdybym ją miała).
I tak: Książki najlepsze, z najwyższej półki, tam właśnie będą wędrowały. Też dobre, takie, których posiadaniem tez można się pochwalić tafią na zwykłą półkę - nieważna na jakim będzie ona poziomie, wszak regały mogą mieć ich kilka. Należy pamiętać o tym, że miejsce na półkach może się skończyć, dlatego te słabsze, takie na "może być" schowam do szafki, do której łatwo dotrzeć, no ale jednak ma drzwiczki, więc trudno, żeby rzucały się w oczy. Pozostałe, wiadomo jakie, pakuję do kartonu.

Czyli będzie tak:

Najwyższa półka
Półka
Szafka
Karton

Każda książka ma szansę na awans i każda jest narażona na degradację, bo choć staram się być sprawiedliwa w ocienianiu, czasem refleksja na temat tego, czy innego tytułu nachodzi długo po przeczytaniu i stworzeniu recenzji. Albo coś mnie tchnie, przeczytam drugi raz i wtedy dostanę olśnienia, nieważne w którą stronę. Nie jest więc to taka typowa skala od jeden do czterech, to raczej ocena sentymentalna, dlatego standardowa dziesięciostopniowa skala, z której korzystam np. tutaj, też będzie.

Podatek. Uchylać się czy... czytać?

Tytuł: Podatek
Autor: Milena Wójtowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Gatunek: Fantastyka
Liczba stron: 331



Liczba gwiazdek, którą chciałam przyznać tej książce rosła w miarę czytania. Długo wskaźnik zatrzymywał się na najniższej wartości, ale jak już skoczył to kilka oczek w górę naraz...
Monika dostała pracę w Urzędzie Skarbowym. Tym drugim Urzędzie Skarbowym. Magicznym. Główna bohaterka, rodowita rusałka (pierwsza córka od dziewięciu pokoleń), przez pomyłkę mianowana na maga, nie pogardziła posadą poborcy. W końcu dookoła „szaleje bezrobocie”. Do jej zadań należało więc ściąganie podatków. Czyli Nuda. I taka właśnie była książka do mniej więcej sto pięćdziesiątej-dwusetnej strony. Nuda, zero akcji, kiepski styl, drętwe dialogi.
Fakt coś, co rzekomo miało trzymać przy książce czytelnika, pojawiło się dość szybko. A była tym mianowicie tajemnicza księga, którą interesowali się wszyscy w magicznym świecie, choć nikt nie wiedział, co w niej jest. Ale akcji w trakcie jej poszukiwania było tyle, co w książce telefonicznej. Nie powalał też styl, a powtórzenia, aż błagały o wspomaganie synonimami. Czytałam, bo jak zaczęłam, to przecież trzeba skończyć. I z takim przeświadczeniem przebrnęłam, wspominanie wcześniej niemal dwie trzecie całości. A potem, nie wiem, co się stało, albo autorka się rozkręciła, albo ja się w końcu wczułam, ale zaczęło mi się podobać....

W pewnym momencie zaczęło się robić zabawne, a liczba magicznych/mitycznych postaci zawstydziłaby twórców Shreka: wprowadzeni na początku rusałka, magowie, wodnik, gadające (również przez telefon) żaby, jak się okazało byli dopiero początkiem. Potem pojawili się m.in: żeński demon, smoko-pies, wampiry, driud, Smok Wawelski, rycerze okrągłego stołu powołani przez samego Merlina Była też mafia i nie zabrakło zwykłoczłeków (istot niemagicznych), jak na przykład babcia Krysia i wnuczkowie, wykonujący usługi różne. Dosłownie, co kartka to niespodzianka. Autentycznie parę razy zaśmiałam się w głos.


Plus, tudzież jedną gwiazdkę daję za szeroko pojętą scenerię. Rzecz działa się (głównie) w Lublinie i autorka kilka razy wspominała, (według mojej intuicji z sentymentem) Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej. Choć akcja właściwie cały czas rozgrywała się między istotami magicznymi, życzącymi w tym samym czasie i miejscu co zwykłoczłeki, dało się wyczuć atmosferę współczesności. Żadnych wycieczek do średniowiecza, które nomen omen bardzo lubię. Ale tu właśnie dzień dzisiejszy przypadł mi do gustu. i to mi przypadło do gustu.


Podsumowując już, pomysł świetny, wykonanie, cóż, mogło być lepiej. Wystawienie oceny wymagało zastanowienia. Z miejsca dałabym dwie gwiazdki (pomysł plus wspominana sceneria), dwie kolejne za to, że tak nagle mi się spodobało i za wielorakość istot magicznych i jedna gratis, za to, że główna bohaterka jest rusałką, które darzę szczególną sympatią.

Autorka w pewien sposób sparafrazowała powiedzenie "na bezrybiu i rak ryba," czy "Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma" kiedy to kolejni bohaterowie cieszyli się jakąkolwiek posada gdyż "szaleje bezrobocie".  Pójdę tym tokiem rozumowania i powiem: Nie uchylacie się od "Podatku" - jak nie macie co czytać, to możecie i to.

Ocena 5/10

PS: Zamierzam wprowadzić własny system oceniania.  Ale o tym później, w osobnym poście. Nie będzie skali liczbowej,  ani gwiazdek. Będzie coś mojego.

sobota, 3 sierpnia 2013

Urlopowe zapasy!

Żeby nie było: bardzo lubię swoją pracę :) Ale na urlop czekałam z utęsknieniem. I oto jest. W ostatni dzień przed wolnym, koleżanki w pracy poratowały mnie trochę. Zrobiłyśmy małe book swap party i radość mnie rozpiera. Bo oczywiście mam zamiar  zwiedzać, odpoczywać, pobyć z rodziną,... Ale, ale... Ile ja będę miała czasu na czytanie :)



Prezentowana kupka książek pożyczonych nie jest wszystkim, co planuję przeczytać w najbliższym czasie. Na mojej półce miałam jeszcze kilka niedoczytanych, tudzież nietkniętych pozycji np.




Plus zakupione wczoraj czytadło. Nic ambitnego. Z cyklu książki lekkich obyczajów. Ale w promocji było i to ostatnia część trylogii, a zważając, że czytałam i posiadam dwie poprzednie części, jakże mogłabym nie kupić.


Niech żyje urlop! Niech żyją książki!