wtorek, 30 lipca 2013

Woń - opowiadanie cz.3 (ostatnia)

Kiedy się budzę odczuwam lekkie mdłości i trochę boli mnie głowa, ale poza tym wszystko w porządku. Leżę na jakimś materacu, nie mam związanych kończyn, a na podłodze obok mojej głowy stoi taca z wodą w plastikowym kubeczku. Znajduję nawet liścik. Jak poczujesz się lepiej, przyjdź do pokoju obok. - czytam. Zakładam, że woda nie jest trucizną i wypijam duszkiem cały kubek. Nad liścikiem chwilę się zastanawiam. Teoretycznie za drzwiami może stać wariat z siekierą, żeby urąbać mi głowę. Tylko po co? Powiedział, że potrzebuje mojej pomocy, a podzielona na dwie części, raczej mu jej nie udzielę.

sobota, 27 lipca 2013

Książki lekkich obyczajów


Nie, nie będę pisała o książkach o tematyce prostytucji, ani o sprzedających się autorach, ani nawet o książkach bardzo słabych, raczej o lekkich...
Takie książki są w sam raz na lato, na czytanie na dworze przy akompaniamencie rechoczących żab, tudzież koncertujących świerszczy.  Z nieskomplikowaną fabułą, często skierowane do czytelnika młodszego niż ja.... To książki na odmóżdżenie. Gdy zbyt długo siedzę w moich ulubionych gatunkach ( thrillery /kryminały) i moje szare komórki mają dość rozwiązywania morderczych zagadek, sięgam po takie coś.
Po romansik, a nawet  paranormal romance, albo literaturę młodzieżową właśnie.
Po książkę, która wprowadzi mnie w specyficzny nastrój - zabierze do małej wioski nad jeziorem, pensjonatu w lesie, przeniesie do świata wróżek lub w czasy licealne. Ważne, żeby był relaks.
Książki uspakajające - taki właśnie powinnam dać tytuł tego posta, ale pierwsze słowo i tak dalej....


piątek, 26 lipca 2013

Woń - opowiadanie cz.2

Sięgam po nowy notes, by przepisać zapiski z tego, który wczoraj zalała szefowa. Chcę to zrobić jak najszybciej, bo mam przecież bieżącą pracę, a o dziesiątej trzydzieści przyjdzie Norbert, by powiedzieć mi, czego dowiedział się od naszego wczorajszego spotkania. Otwieram zeszyt, a wraz z nim paletę zapachów tak mocnych, że aż kręci mi się w głowie. Oszołomiona siadam na krzesło i próbuję poukładać sobie zapachy, które zewsząd do mnie docierają. W panice rozglądam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu woni, które tak rozdrażniły mój zmysł, i by dowiedzieć się czy czuję coś, czego wolałabym nie czuć. Czy czuję czyjąś śmierć.

środa, 24 lipca 2013

Woń - opowiadanie cz.1



Różnie o mnie mówią. Medium. Jasnowidz. Lub bardziej naukowo: obdarzona zdolnościami paranormalnymi. Tuż przed tym całym końcem świata, w grudniu dwa tysiące dwunastego, którego oczywiście nie było, zadzwonił nawet ktoś, nazywając mnie prorokiem. W miejscowości, gdzie się urodziłam i wychowałam, i z której wyjechałam nie tak dawno temu, zdania były podzielone. Niektórzy uważali mnie za szeptuchę i przychodzili po przepisy na napary z ziółek, inni na mój widok robili znak krzyża. Ale jedni i drudzy twierdzili, że to przeze mnie ich krowy nie dają mleka.

wtorek, 23 lipca 2013

Mój kącik

No, w końcu! Postarałam się o jakieś fotki. Na początek muszę wyznać, że zdjęć to ja nie potrafię robić, ale mam silną chęć, by to się zmieniło. Mamy nieduże mieszkanie. Ale musiało się w nim zaleźć miejsce na czytanie/pisanie - oto one.
Duży pokój, czy jak kto woli salon, służy nam właśnie za salon do przyjmowania gości, za sypialnię, za jadalnię i miejsce relaksu. Gdy oglądaliśmy mieszkania przed kupnem, gdy tylko zobaczyłam tę wnękę, od razu wiedziałam, co w niej będzie. Gdy siadam na tym tapczaniku, zwanym również szezlongiem, odpływam. Nie ma mnie. Przenoszę się do światów, o których czytam, lub o których piszę. Chciałabym Was tam zabrać.

niedziela, 21 lipca 2013

Spady pokonkursowe

Jak już wspomniałam wcześniej, zdarza mi się pisać do szuflady. W szufladzie leży na przykład moja powieść. Próbowałam ją nawet gdzieś wydać, ale jakoś wydawnictwa się o nią nie biły... Bliscy i znajomi namawiają mnie, żebym próbowała dalej i wysyłała gdzie się da. Bo życzliwie i, jak podkreślają, szczerze (akurat) twierdzą, że powieść jest całkiem, całkiem. Ale moje "dzieło" powstało już kilka lat temu i mam już pewne poczucie żenady... Że co to za język, styl, że teraz napisałabym inaczej... Jednak ciągnie mnie strasznie do pisania, dlatego też postanowiłam pisać opowiadania na konkursy literackie. Mam jeszcze mały problem z systematycznością, przez co teksty powstają niemal na ostatnią chwilę, co jest okropnym błędem i czego mam świadomość. Bo powinny trochę poleżeć w szufladzie, poczekać na powtórne przeczytanie, zostać poprawione i wtedy dopiero startować w konkursach. Do tego jeszcze dojdę, na razie pracuję nad motywacja, a jest nią termin przyjmowania zgłoszeń. Kończę dzień przed nim :) Planuję tu publikować te opowiadania, które np. wysyłam na konkursy i które, no cóż, nie zostały nagrodzone, czyli tzw. spady pokonkursowe :) Podobnie może stać się z moją powieścią, będę w częściach zamieszczała ją tu. Ale czekam na wyniki jeszcze jednego konkursu, więc na wszelki wypadek nie publikuję, co by mnie nie zdyskwalifikowano. Niebawem coś tu wrzucę, ale muszę porobić trochę zdjęć i trochę tego bloga ożywić, bo taki smutny jest w porównaniu do innych.

czwartek, 18 lipca 2013

Tytułem wstępu, tzn. witacje!



Pamiętacie półkotapczany? Kiedyś były w co drugim mieszkaniu. Półkotapczan też byłby dobrą nazwą dla mojego bloga. Ale jest szufladopółka, bo ta nazwa bardziej oddaje to, co chcę przez niego powiedzieć.  Nie będzie to blog meblowy, choć wątek dekoracji wnętrz też się pojawi .
Uwielbiam czytać książki i je posiadać, stąd półka. Szuflada, bo do niej chowam to, co napiszę sama. Połączyłam więc moje dwa ulubione meble, by tu pisać o tym, co czytam i zamieszczać to, co sama piszę (zazwyczaj robię jedno i drugie na tapczanie – więc gdzieś powinnam go w tę nazwę wcisnąć…)
A będąc już przy meblach – rajcują mnie wszelkie kąciki do czytania/pisania – od domowych biblioteczek poprzez łono natury po kawoksięgarnie.  Bo kawa to mój kolejny nałóg. Zdjęcia powyższych zamieszczę więc raz na jakiś czas. Jak mnie natchnie to dodam jakiś przepis – na kawę i nie tylko… I jak najbliżsi sobie zażyczą/pozwolą to napiszę o nich. Bo z wymienionych miłości –  oni (mąż i córeczka) są największą. To już mniej więcej wiecie, co będzie – zapraszam.